mactr

Odpowiedź forum utworzona

Wyświetlanie 8 wpisów - od 73 do 80 (z 271 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • w odpowiedzi na: G. Voillet – Sonata Es-dur?? #10295
    mactr
    Członek

    Witam!

    Cholercia, zaszła pomyłka – ten pan nie nazywa się Voillet, tylko Uoillet :).

    Sonatka ta jest utworkiem obowiązkowym na jakiś konkurs im. Lutaka w Krakowie, w listopadzie.
    Tyle wiem, teraz sytuacja powinna się troszkę wyjaśnić :).
    Chyba w oryginale rzecz jest na piccolo, ale koleś potrzebuje transkrypcję na B.

    Pozdrawiam i dzięki!

    w odpowiedzi na: Buzzing Basics #3748
    mactr
    Członek

    Witam!

    Doktorze. Po pierwsze, gdzie ja napisałem, że jesteś kretynem?
    Po drugie, przypowiastka z Kopernikami i innymi takimi jest nieadekwatna, bo o ile teorię heliocentryczną można spokojnie negować w oparciu o doświadczenie, o tyle buzzingu nie, ponieważ nie można udowodnić, że bzyczenie hamuje rozwój (jeśli dobrze zrozumiałem ten fragment z „kołami”), czy też szkodzi. To tylko Twój osąd. O ile teoria Kopernika stanowi obiektywną „rację”, o tyle Twoja to tylko opinia. Za chwilę będziesz mógł powiedzieć: „za ileś tam lat ktoś przyzna mi rację”. Ok, tylko dalej będzie to osąd, opinia, bowiem nie można stwierdzić doświadczalnie, że buzzing jest „zły”.
    Spokojnie możemy kopnąć w cholerę branie powietrza „na przeponę”, bo wiadomo jak działa i zbudowany jest człowiek, z kolei buzzingu już nie możemy jednoznacznie ocenić.
    Prawdę mówiąc, to nie możemy także stwierdzić, że jest dobry. Bzyczenie jest metodą, którą jednemu pasuje innemu nie i wsio.

    To nijak ma się do dyskusji, ot takie sobie odświeżenie wykładów z logikii :).

    Dobra, powygłupialiśmy się 🙂 (tak naprawdę, kierowanie się moim myśleniem, pozbawiałoby sensu bytu wszelkie fora:)), więc teraz serio:

    Dziwne wydaje mi się negowanie buzzingu – metody, która wyraźnie pomogła całej masie dęciaków blaszanych (mnie także niekiedy lepiej się od tego gra). Zresztą, pewnie jakoś można stwierdzić, że bzyczenie powoduje wzrost efektywności w grze.
    I o co chodziło z tym, że granie na trąbie to inna sprawa, niż gra np. na ustniku? Wg. mnie to jest to samo, tylko dokładając rurę dodajesz sobie rezonator. Jak to powiedzieli w mądrych książkach – dźwięk pojawia się na wargach, ustnik pomaga utrzymać je w najbardziej optymalnej dla bzyczenia pozycji, a trąba to już tylko rezonator. Jakimi argumentami podeprzesz swoją teorię o bezsensowności tej metody, było o tym w jakichś publikacjach, któryś z pedagogów głosi takie teorie? Jeśli to tylko opinia bazująca na Twoich odczuciach to nie ma ona szans w zderzeniu z literaturą, profami itd. Oczywiście to Twoja opinia i wszyscy ją szanujemy :).

    W zasadzie to kłócimy się o pierdoły, a jeśli uraziłem Cię tamtymi „kretyństwami” to najmocniej przepraszam, już nie będę więcej i już nigdy nie będę bzykał… tfu, bzyczał! 🙂 🙂

    Pozdrawiam!

    w odpowiedzi na: Nagłaśnianie trąby #6989
    mactr
    Członek

    Witam!

    Ja tylko żartowałem z tą „podłą rasą” – ale wiadomo, jak jest :).
    A tak serio, jest w Polsce wielu zawodowców w tej dziedzinie, bo gdyby nie oni, to kilka fajnych koncertów, na których byłem nie byłoby tak udanych. Naturalnie ci najlepsi fachowcy pracują pewnie przy dużych, komercyjnych wydarzeniach, jako obsługa „gwiazd” itd.
    Jednak w swoim żywocie amatorskiego muzykanta także spotkałem 2,3 panów, którzy znali się na rzeczy, i co najważniejsze, byli pozytywnie nastawieni do swojej roboty. Nie były to pewnie jakieś znane nazwiska w tej branży, ale podejście do grających rekompensowało brak jakichś ich umiejętności, sprzętu itd.

    Więc lepiej tak kategorycznie nie oceniać tych fachowców. Zresztą, gdyby nie oni, to w zasadzie nie odbyłby się żaden koncert.

    A na koniec oklepany i średnio śmieszny (ale jaki prawdziwy:)) dowcip:

    „Spotyka ślepy zając ślepego węża.
    Wąż oplata go, maca i mówi:
    – Masz futerko, uszy i mokry ciepły nosek – jesteś zającem!
    – Zgadza się – odpowiada zając.
    Wąż zachęca:
    – A zgadnij, kim ja jestem.
    – Hmmm… jesteś zimny, oślizly i nie masz uszu… jesteś akustykiem!!!”

    Pozdrawiam!

    w odpowiedzi na: Buzzing Basics #3744
    mactr
    Członek

    Witam!

    DrC4, fajnie, że masz wyrobione własne zdanie w ważnych kwestiach, ale negowanie sensowności gry na ustach lub ustniku jest po prostu kretyństwem, zwłaszcza, że za bzyczeniem murem stały i stoją wielkie sławy dęciaków blaszanych, profesorowie itd.
    Jeśli pozwalasz sobie na krytykę osiągnięć tych wszystkich ludzi, to albo jesteś kosmicznym wirtuozem trąbki i talentem pedagogicznym albo zwyczajnie lubisz wchodzić w spory i nie chcesz mieć kolegów wsród Brassmaniaków :).
    Czekaj na lincz… 🙂

    Pozdrawiam!

    w odpowiedzi na: Nagłaśnianie trąby #6986
    mactr
    Członek

    Witam!

    Nooo, Adamie… trochę się znasz :).

    Nie widziałem tego ST-5 wcześniej, ale sprawdziłem – fajna rzecz – kurde, tylko wejście na jack, dziwna sprawa…
    Set bezprzewodowy też ciekawa sprawa, ale jak kupować to tylko wysokiej klasy, np. Shure (tylko to gdzieś wychodzi koło 2000 PLN:))
    A jeśli chodzi o efekty (takie już pokręcone) to kilka źródeł poleca „pedały” gitarowe – podobno nieźle to brzmi z dęciakami.

    No, odsłuch to podstawa – na szczęście, wspólnie z kolegami produkujemy niewielki kocioł akustyczny na scence (taki skład), a jeśli chodzi o monitorowanie brzmienia to dysponujemy porządnymi dwiema (przynajmniej) skrzyniami na podłodze :).
    Nie myślałem o odsłuchu do ucha – można by w zasadzie w to zainwestować (pewnie na początek dziwnie się z tym gra).

    Akustycy do podła rasa 🙂 – zwłaszcza, kiedy nie jesteś jakąś gwiazdą, jak Budka Surfera :). Wiedzą, że nie zrobisz im smrodu w tej ich branży to olewają dobre nagłośnienie ciebie i kolegów :).

    Na szczęście my dysponujemy własnym odpowiednim sprzętem i koncepcja na kolejne grania jest taka: sami sobie ustawiamy na naszym mikserku i kamerce brzmienie, poziomy itd., wszystko to razem leci w ich linię, a Pan Gała dostaje tylko jeden sygnał i dzięki temu może zrobić sobie tylko głośniej-ciszej cały zespół, hehe. To pewnie wbrew jakimś tam zasadom realizacji dźwięku, ale niech spadają :).
    A, jak już powiedziałem, odsłuchy mamy swoje i dzięki wyżej opisanej metodzie bawimy się nimi po swojemu :).

    Dzięki za odzew!

    Pozdrawiam!

    w odpowiedzi na: Yamaha Xeno #5818
    mactr
    Członek

    Cześć!

    Schilke, może Selmer, Bach, Stomvi? Nie znam się na tym za bardzo, może koledzy pomogą… Trochę już tutaj o tym było (trochę?!?!?!:))
    Najlepiej za tę kasę, używane B „normalne” + flugel :).

    Pozdrawiam!

    w odpowiedzi na: Yamaha Xeno #5816
    mactr
    Członek

    Witam!

    Xeno to według mnie bardzo porządna trąba – miałem ją kilkanaście razy w łapach i robi bardzo dobre wrażenie. Duża lekkość gry (czy w ogóle można mówić o lekkości gry w tym znaczeniu?:)), lekkość trąby w ogóle (w stosunku do niemieckich produkcji :)) to jej niewątpliwe atuty. Porządnie wykonana, świetnie wygląda 🙂 :).
    Wszystko fajnie, tylko pozostaje najważniejsza kwestia – czy możesz kupić ją okazyjnie w stosunku do sklepowej ceny? Jeśli nie, to trudno coś doradzić, trąba jest profesjonalna, masz fundusze, instrument Ci leży – bierz, raczej się nie przejedziesz itd. A czemu akurat Yamaha? Za te pieniądze (jeśli mówimy o sklepowej cenie – niecałych 7 klockach chyba) dostaniesz inne fajne rury, a jak się bardzo dobrze zakręcisz to na uparciucha kupisz nawet używaną świetną B + używany flugel wysokiej klasy :). Kiedyś widziałem na allegro Schilke za 4000 i pro. flugel od Yamahy za 3000 – ja bym tak kombinował :).
    Jeśli chcesz Xeno Artist (chyba nie zarabiasz jako muzyk :)) to nie wiem, w życiu jej na żywo nie widziałem – to podobno takie Monette wśród Yamaszek, hehe 🙂 :).

    Może Pan Sebastian coś doradzi – on chyba jest najbardziej kompetentny jeśli chodzi o Yamahę.

    Pozdrawiam!

    w odpowiedzi na: Schilke #6976
    mactr
    Członek

    Witam!

    Thodd, z całym szacunkiem, co ty za pierdoły opowiadasz?
    Dlaczego np. 7C Bacha jest ustnikiem dla początkujących? Od kiedy niby rozmiar ustnika ma coś do zaawansowania trębacza? To po prostu jeden z rozmiarów uznanej firmy, taki sam, jak np. 3C!
    To, że posiada „uniwersalne” wymiary i jest „dedykowany” początkującym, nie oznacza, że np. średnio zaawansowany trębacz nie może na nim grać! Przecież to tylko kwestia doboru wg własnych odczuć. Ja grałem na siódemce przez kupę lat i jakoś szczególnie rozmiar ten nie hamował mnie w rozwoju. To tak, jakby powiedzieć, że silnik 1.4 jest gorszy od 2.0! Po prostu – co kto lubi i czego potrzebuje!
    Chyba nie zdajesz sobie sprawy, jakie potęgi trąby grały przez większość życia na 7C od Bacha!
    Miałem się nie czepiać :), ale to kolejny tekst (m.in obok tych o oddychaniu „na przeponę”), który wyprowadza mnie z równowagi.

    Pozdrawiam!

    PS

    Prośba do Administracji – nie dawajcie nic w AutoPlay’u w ramkach, bo mi Firefox ciągle chce ściągać „Brandenburga” któregoś i szlag mnie trafia :).

Wyświetlanie 8 wpisów - od 73 do 80 (z 271 w sumie)

Uwaga: Przeglądając stronę akceptujesz naszą Politykę Prywatności BRASSerwis.pl 2001 - 2024 Wszystkie prawa zastrzeżone.

lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?