Odpowiedź forum utworzona
-
AutorWpisy
-
mactrCzłonek
Witam ponownie!
Rzeczywiście, jeżeli namierzyłeś jakiś zakład, to przed oddaniem trąby najpierw obczaj, czy ktoś naprawdę zna się tam na rzeczy i w ogóle jakie wali ceny. Uważaj na takich „specjalistów”, którzy biorą trąbę, oddają w niezmienionym stanie i mówią: „Sorry, nic nie dało się zrobić” i jeszce biorą za to kasę.
Znam takiego majstra, który od lat naprawia instrumenty. W sumie za dobrze mu to nie wychodzi (o renowacji czy konserwacji już nie mówię). Jeszcze wali takie ceny, że mózg staje. No ale cóż – jest jedyny w okolicy i dlatego interes mu się kręci.Ten świat jest porąbany 😀
p.s
Wystrzegaj się także wszelkich: ślusarzy, blacharzy, mechaników, pomysłowych znajomych i „ekspertów d/s konserwacji” ” z wiejskich orkiestr dętych (choć tu zdarzają się chlubne wyjątki) 🙂mactrCzłonekCześć!
Samemu raczej nic nie zdziałasz (lepiej nie kombinować – można jeszcze bardziej uszkodzić trąbę).
Oddaj do jakiegoś „zakładu naprawy instrumentów” (swoją drogą, nie mam pojęcia, jak oni to prostują).
Pozdrawiam
mactrCzłonekHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA, nie wie na czym gra, HAHAHAHAHA…
<żartowałem >
😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀 😀
mactrCzłonekWitam!
Spoko – zdaję sobie sprawę, że trąba nie determinuje rodzaju wykonywanej muzyki (fakt faktem, że niektóre instrumenty są robione pod kątem przydatności do klasyki, czy też rozrywki, np. chodzi o grubość blachy, rozmiar roztrąbu itd). Wiesz, po prostu czepiam się szczegółów, żeby już w sklepie mieć absolutną pewność i
świadomość tego, co kupuję.
W każdym razie, dzięki za infomacje!Pozdrawiam!
p.s
Kto teraz wykłada trabę na rozrywce w Katowicach (dalej Wojtasik, bo słyszałem o jakichś zmianach?)mactrCzłonekO kurde, a Jazzik już zdążył zadziałać (i całe pisanie na marne :))
mactrCzłonekA za ile chcesz puścić tego Kinga? 🙂
mactrCzłonekWitaj!
Mam taką głupią prośbę :):
Postaraj się bardziej dookreślić to chrapanie :).
Czy jest ono „składnikiem” dźwięku, czy może wieje ci powietrze przez kąciki ust?
Czy jest to taki dźwięk, jak przy graniu z dużą ilością szlamu w trąbie, czy raczej jakieś brzęczenie?
Czy masz to zawsze, czy tylko np. jak schodzisz szybko z wyższego rejestru?Durne te pytania, co (jeszcze durniejsze będą odpowiedzi, hehe)? Ale o coś trzeba się zaczepić, bo tak na odległość to tylko w ten sposób…
A widziałem tyle „dziwnych rzeczy” u różnych trębaczy, z którymi sobie poradzili, więc może i tu coś zaradzimy.Pozdrawiam!
mactrCzłonekWitaj Szczurek!
Chłopie – na tym etapie nie martw się o skalę (e, f – to i tak już całkiem nieźle)!
Nie rób niczego dziwnego z ustami (żadnego tam ściągania kącików, czy jakoś tak). Twoje ułożenie warg musi być jak najbardziej naturalne – pod żadnym pozorem nie uśmiechaj się przy graniu (zwłaszcza na górze).
Myśl o tym, żeby wargi skupiać w ustniku, a nie rozciągać je.
Jest na to, banalna, a jednocześnie skomplikowana :), metoda:
ułóż wargi w ten sposób jakbyś chciał pocałować się w rękę – nie wydymaj ich, ale już raczej staraj zrobić się taki mały dziobek (bez przesady – nie jak ryba, albo inny ptaszor:) ).
No i oddech. Jeśli masz nauczyciela z „radzieckimi” metodami to niedobrze. Kopnij gdzieś wszelkie teksty o podpieraniu dźwięku przeponą – przez to tylko się spinasz. Pamiętaj, że nie oddychasz przeponą, ale płucami (poszperaj w dawniejszych dyskusjach – o tym już fachowo na tym forum pisano). Bierz swobodny, głęboki oddech (oczywiście nie ładuj powietrza w górne partie płuc – zasada „nie unoś ramion” jest zawsze aktualna).
Nie opieraj się na przeponie, ale na strumieniu powietrza (wiem, że brzmi to bardzo abstrakcyjnie, ale staraj się o tym myśleć).Jeśli się mylę, to proszę mnie poprawiać – nie chcemy przecież koledze zaszkodzić 🙂
Pozdrawiam i powodzenia
-
AutorWpisy




