mactr

Odpowiedź forum utworzona

Wyświetlanie 7 wpisów - od 265 do 271 (z 271 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • mactr
    Członek

    Dzięki za przypomnienie o Schilke, Adam!

    Rzeczywiście, nie pomyślałem o tej marce – pewnie dlatego, że nigdy nie miałem z nią bezpośredniego kontaktu.
    No to teraz zapytam tak :):
    Gdybyś(cie) miał(mieli) wybierać powiedzmy między schilke, selmerem, a stomvi (hehe, ale ja upierdliwy jestem, co?)?
    Oczywiście chodzi o porównanie modeli z tej samej kategorii cenowej (czyli powiedzmy… no… 1800 euro).
    Wprawdzie trąby Stomvi mają niesłychaną lekkość gry, ale z kolei za Schilke i Selmerem stoi autorytet wielu znanych wymiataczy.

    W sumie te moje pytania to takie dociekanie o strasznie drobne szczegóły (w instrumentach tej klasy mogłyby się wydawać nieistotne), ale jak już wydać – bądź co bądź – kupę kasy, to zrobić to z pełną świadomością. No i właśnie próbuję uzyskać jak najwięcej informacji od ludzi, którzy wiedzą o co chodzi.

    Pozdrawiam i czekam na wszelkie informacje!
    papa

    mactr
    Członek

    Dzięki za info!

    1. Fajny ten link – wprawdzie tekst ma charakter bardziej anegdotyczny niż instruktażowy, ale fajnie się czyta, dzięki.
    W końcu sam poszedłem po rozum do głowy i poszukałem – kto jest zainteresowany, to proszę:

    http://www.woodwind.org/clarinet/Study/CircularBreathing.html

    2. Masz rację, rzeczywiście wskazane byłoby przejechać się do Zygmunta. Myślę jednak, że wybiore się do Berlina (tam mam o wiele bliżej :))

    I TU MAM DO WAS NOWE PYTANIE: Jest w Berlinie właśnie olbrzymi sklep – podobno większy od Thomanna we Frankfurcie (nie jest to Drumland… czy jakoś tak), który ma wielkość porządnego hipermarketu. Jeśli ktoś coś wie na jego temat (choćby nazwa), to proszę o kontakt (nie moge go w żaden sposób namierzyć przez neta, a przejechałbym się z miłą chęcią).

    W każdym razie czekam na dalsze opinie o trabąch i oddechu permanentnym.

    Pozdrawiam!

    w odpowiedzi na: Pisanie sola #3257
    mactr
    Członek

    Drogi Jazziku

    Nie twierdzę wcale, że znajomość skal i harmonii jest nieistotna (co więcej – jest ona konieczna, żeby kiedyś grać sensowne solówki osadzone na dziwnych akordach). Chodzi mi o to, że jesli nie jest się pewnym harmonii, to można polecieć solówkę na wyczucie, a tu niestety konieczny jest feeling.

    Tak przy okazji: co się dzieje na rozrywce w Katowicach (gdzieś słyszałem, że Wojtasik niby już nie wykłada trąby, a w internecie nic nie ma)?

    Pozdrawiam gorrrrrąco!

    w odpowiedzi na: Pisanie sola #3252
    mactr
    Członek

    Ja Ci powiem tak:

    Pisanie solówek wg mnie nie jest złe, pod warunkiem, że robi się to tylko w celu ćwiczenia. Odgrywanie na koncercie napisanego wczesniej sola jest zazwyczaj od razu wyczuwane przez publikę, a lud bardziej niż właściwe nutki docenia spontaniczność i szczerość na scenie (no chyba, że chodzi ci o granie na weselu, albo podobnej imprezie:)). Drugą sprawą jest to, że granie gotowych solówek na koncertach w ogóle nie rozwija. Vinnie Colaiuta (żywa legenda perkusji – przyp. red.) powiedział kiedyś „No risk – no progress”; chodzi o to, że jeśli nie decydujesz się na podejmowanie wyzwań, to muzycznie stoisz w miejscu. Przecież nikt nie powiedział, że wszystkie dźwięki w solówce muszą być zgodne z harmonią (oczywiście wiele zależy od wykonywanego stylu), należeć do odpowiedniej skali, itd.! Jeśli nie masz dokładnie „harmonicznie” obczajonego chorusu, albo masz po prostu harmoniczne braki, to dobrze osłuchaj się z akompaniamentem, wejdź na scenę i leć na intuicję! Jeśli urodziłaś się z feelingiem, to dasz sobie radę, a solówka będzie miała logiczny przebieg. Zresztą nie trzeba od razu wciskać w solówkę nie wiadomo ile dźwięków, a w razie czego trzymaj się pewnych nut i po prostu rób z nich muzykę. I pamiętaj – najważniejsza jest fraza. Jeśli zbudujesz ładne frazy – stworzysz muzykę, a wtedy już wiele może Ci zostać wybaczone.

    Pozdrawiam!

    ZASTRZEGAM SOBIE PRAWO DO STWIERDZENIA, ŻE WCALE SIĘ NIE ZNAM NA TYM, CO PISZĘ 🙂

    w odpowiedzi na: Jupiter #4985
    mactr
    Członek

    Nie wiem, czy temat jest jeszcze na czasie… no ale jak pytacie

    Grałem kawał czasu na jupiterze i do tej pory zastanawiam się jak tu przeprowadzić zamach bombowy na fabryke tych instrumentów…:)

    Trąba (może nie był to najwyższy model, ale NÓWKA) po dwóch miesiącach od zakupu zaczęła tracić lakier (bez powodu). Nie wiem jak to mozliwe, ale po kilku nastepnych tygodniach tłoki zaczęły pracować jak w zaśniedziałym polmuzie (przy regularnym oliwieniu).
    Do tego baba w sklepie nie strzeliła mi przy zakupie jakiegoś autografu i nie mogłem oddać tego czegoś do reklamacji (to już oczywiście nie ma nic wspólnego z jakością trabki, ale poniosło mnie, sorry :).

    Wprawdzie mój nauczyciel ma jupitera, z którym nie ma problemów, ale ja już będę omijał te trąby szerokim łukiem.

    pozdrawiam

    w odpowiedzi na: Jaką trąbkę kupić? #5230
    mactr
    Członek

    Polecam Yamaha 4335
    Bardzo przyzwoity instrument za niewielką kasę – dobra mechanika, brzmienie w porządku, bardzo „wygodna w rękach”, i jeszcze dobrze wygląda (jeśli to ma dla Ciebie znaczenie).
    No nie jest to może Monette :), ale za te pieniądze nie kupisz nic lepszego.
    Stagg to straszna kaszana – taka zabawka zblizona budową do instrumentu muzycznego (miałem okazję się o tym przekonać).
    Pozdrawiam!

    w odpowiedzi na: Sakshorn (ha!) #7506
    mactr
    Członek

    Jeśli traktujesz trąbę serio, daj spokój z saksohrnem!
    Po kilkunastu minutach randki z większym ustnikiem, tego samego dnia już na trąbie zdrowo nie pośmigasz!

    pozdrawiam

Wyświetlanie 7 wpisów - od 265 do 271 (z 271 w sumie)

Uwaga: Przeglądając stronę akceptujesz naszą Politykę Prywatności BRASSerwis.pl 2001 - 2024 Wszystkie prawa zastrzeżone.

lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?