mactr

Odpowiedź forum utworzona

Wyświetlanie 8 wpisów - od 241 do 248 (z 271 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • w odpowiedzi na: Jak przyspieszyć potrójne staccato? #2624
    mactr
    Członek

    Witam!

    Ktoś już o tym wspominał:
    Caaaaaały czas dmuuuuuchać równomiernie i jakby „ciagnąć” strumień powietrza do przodu (nie wiem jak to określić:)) – prawidłowa praca jęzora przyjdzie w końcu sama. Pózniej jeszcze tylko „trochę” roboty przy zsynchronizowaniu z paluchami (WOLNE TEMPA!!!) i po paru latach 🙂 będzie cacy triple.

    No i chyba wygodniej jest myśleć „da-da-ga, da-da-ga…” – przy tej wymowie język pracuje ogólnie płynniej i nie „hamuje” tak bardzo strumienia powietrza.

    Fajnie jest także pokombinować z artykulacją: „ga-ga-da, da-ga-ga…”… a nawet „ga-ga-ga” (trudne, ale przynosi efekty).

    Pozdrawiam i idę poćwiczyć te potrójne troszki, bo coś ostatnio…!

    w odpowiedzi na: kolejny kawał :) #10953
    mactr
    Członek

    No… niezłe, niezłe… (takie życiowe w sumie :))

    Kurde, a ja myślałem, że to przede wszystkim klasyczni ćwiczą, a jazzowi tylko skale ogrywają 😀

    w odpowiedzi na: Jak nie powinny być wykonywane niektóre dzieła :) #10782
    mactr
    Członek

    Witam!

    Jeszcze coś odnośnie Hummla.
    Chyba trudno sobie to wyobrazić, ale grałem I część tego koncertu na dyplomie w PIERWSZYM stopniu. Po prostu miałem nauczyciela z wieeeelkim przerostem chorej ambicji. Oczywiście nie było w tym za grosz muzyki, a o technice to juz chyba nie wspomnę (chociaż może..). Wprawdzie miałem za sobą już 6 lat gry, ale o nie miałem absolutnie żadnej świadomości, co w ogóle gram. Dostałem oczywiście szóstkę, nauczyciel z rogalem od ucha do ucha powtarzał jaki to ja jestem genialny wirtuoz i w ogóle ogólne święto, a ja się tylko cieszyłem, że kończę szkołę, bo albo by zrobił ze mnie drugiego Nakariakova, albo by mnie zarżnął Haydnem (to w jego planach też miałem grać – w całości!).
    Ktoś chyba nagrywał ten mój egzamin, więc może zdobędę tą pamiatkę z utrwalonym zarzynaniem świni i średnio chętnie się tym z Wami podzielę :).

    Pozdrawiam

    p.s
    Jak sobie czasami teraz pusczam ten koncert (wersja: Marsalis), ew. gram, to dopiero zdaję sobie sprawę ile przez głupotę można popełnić błędów młodości… 😀 (refleksja taka) 😀

    mactr
    Członek

    …wybaczam wam, moje dzieci 😀

    Ja bym tam napisał pracę na temat: „Monelowe tłoki – ich wpływ na kształtowanie atonalnych kadencji w wolnej częsci Koncertu Es-Dur na trąbkę Haydna, a użycie przesterowanych dźwięków pedałowych w „Marzeniu” Schumanna”.
    EEE, średnio śmieszne
    🙁

    Pozdrawiam i ma mi być tu spokój 😀

    mactr
    Członek

    Przestańcie się kłócić o pierdoły!!!!!!!!

    To mój temat 😀 i nie życie sobie tu kłótni!!!!!! 😀

    Lepiej doradzajcie na temat trąbek, a nie jak dzieci… 🙂

    pa pa

    w odpowiedzi na: Duszniki Zdroj! #12287
    mactr
    Członek

    Cześć!

    Byłem na tych warsztatach (2001, 2002) i mam wrażenia jak najbardziej pozytywne.
    Nie wiem jak w innych sekcjach, ale pomiędzy trąbami nie było absolutnie żadnej rywalizacji, a i studenci zachowywali się bardzo „przystępnie” :). Można było sobie pograć w kwartecikach, kwintecikach, wypić z każdym piwko, pogadać, popykać w kuleczki (POOOOL, YEAH!!!:)). Ale co najważniejsze – można było się naprawdę dużo nauczyć. Jedź bez obaw – nawet jeśli do końca nie jesteś pewny swoich umiejętności, nie bój się pytać i przychodź na każde zajęcia w grupach (chyba dają nawet więcej niż zajęcia indywidualne). Chłoń wszystko z otaczającej przestrzeni i zapisuj w głowie (z zajęć najlepiej robić notatki:)). Jedynym słabszym punktem była ogólna organizacja (zmiany w planie zajęć, czasami brak pomieszczeń), ale i tak za bardzo nie przeszkadzało to we wzmożonej edukacji. POLECAM!!!

    specjalne pozdro dla Adama (ach! czeskie zakupy:))

    Pozdrawiam!

    w odpowiedzi na: Problemy z dołami #3058
    mactr
    Członek

    Witam

    Stanowczo nie zgadzam się z mkrolem!!!

    Rozgrywanie czegokolwiek (a w szczególności dołów) w dynamice forte nie jest dobrą metodą. Nie można tego ćwiczyć szczególnie głośno, bo to prowadzi tylko do niepotrzebnego zmęczenia i niewłasciwej intonacji w tym rejestrze. Ja bym raczej doradzał zwykłe „mf” z nastawieniem na ciągłe, równomierne dmuchanie. Należy pamiętać o rozluznieniu warg (jednak nie nalezy „rozwalać” ich układu) i prowadzeniu ciągłego strumienia powietrza (trzeba pamiętać, że doły wcale nie potrzebują mniej „wiatru” w porównaniu do np. g1).
    Problem kolegi może tkwi w tym, że myśli „niżej – mniej powietrza”.
    A może za bardzo rozwiera wargi – stąd to powietrze w dźwięku.
    W każdym razie – „świetny dół na ustniku = dobry dół na trąbię”.

    Pozdrawiam

    w odpowiedzi na: Shake #3328
    mactr
    Członek

    Cześć!

    W zasadzie – nic dodać nic ująć. Dość ważna różnica polega na zastosowaniu.
    Ze względu na swoje ostre i bardziej kanciaste brzmienie shake generalnie zarezerwowany jest dla jazzu, natomiast tryle wargowe z powodzeniem można stosować także w klasyce (np. tam, gdzie paluchami niewygodnie).
    Kolega przesadził raz z shakem i poobijał sobie wary :). Chodzi o to, żeby nie machać za mocno (tak też można nabawić się kontuzji :)), a trzęsąca się trąba nie przerywała strumienia powietrza. Wydaje mi się, że o ile w trylu wargowym można namierzyć wysokość „zaczepianego” dźwięku, to przy shake’ u trudniej jest coś zdziałać z intonacją (ale to głupoty:)).
    A jeśli chodzi o tryle wargowe – angażować mniej warg, a więcej języka i ciagle mysleć taiii-jaiii.. (czy jakoś tak – wiadomo o co chodzi :)). No i oczywiście cały czas dmuchać :).

    Nie wymądrzam się więcej, bo mój tryl nie jest zbyt dobry (czyt. ciągle za wolny), więc idę ćwiczyć… 🙂

    Pozdrawiam

    p.s
    Co to znaczy: „dość mocno potrząsam lekko trąbom” ?
    No to mocno, czy lekko? 😀 😀

Wyświetlanie 8 wpisów - od 241 do 248 (z 271 w sumie)

Uwaga: Przeglądając stronę akceptujesz naszą Politykę Prywatności BRASSerwis.pl 2001 - 2024 Wszystkie prawa zastrzeżone.

lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?