Odpowiedź forum utworzona
-
AutorWpisy
-
mactrCzłonek
Witam!
To ja się podłączę pod recenzję Radekssa 🙂
No fakt – „Farat” Jopkowej (zwłaszcza DVD:)) – nieziemska sprawa (ACH – Czarek Konrad za bębnami!!!)
Swingujący Rod Stewart, cześć I – świetna robota – pomimo skrzeczącego Roda (Artruro w solówkach!!!) 🙂
Big Band GRP – Kosmos (wybaczam gwiazdorskie niedopracownia:))!!!. Zwłaszcza Live (chyba z Japonii) – Weckl za bębnami, Sandoval i Brecker na trąbach.
Phil Collins Big Band – dobra robota!
Ale płytka Nowakowskiego… eeeeeeeeee….. brzyyyyydaaaaaal 😀 (taki smooth to już był – a jego mistrzem jest Eric Marinthal – saksista nie z tej planety)!
Oczywiście to tylko moje prywatne zdanie :)… oczywiście dla mnie tylko ono się liczy 😀
Pozdrawiam!
mactrCzłonekWitam!
To ja może od innej strony – moje obecnie ulubione DVD (w sumie to też słuchanie…):
Sade – Lovers Live
Sting – All This Time
Toto – Live in Amsterdam
Steps Ahead –
Peter Gabriel – Secret World (bardzo polecam)
Phil Collins – First Farewell Tour (bardzo bardzo polecam)
Richard Bona – African Talea także:
Chris Botti – Night Sessions
Atruro Sandoval – Live at the Blue Note (bardzo ładny rip jest na Emulu)
Robbie Williams – Live at KnebworthPonadto od paru lat co kilka dni napawam się płytką Edzi Górniak Live 99′ – pop na najwyższym światowym poziomie (serio!).
Pozdrawiam!
mactrCzłonekCześć!
Rozumien Twój entuzjazm i jak najbardziej go podzielam, Studencie.
Do czasu pierwszego spotkania z Profesorem byłem przekonany, że cała nasza dęciarska elita to zarozumiałe pawiany :). Profesor Stolarczyk jest jednym z niewielu wyjatków od tej częściowo prawdziwej reguły. Ma wielkie osiągnięcia muzyczne, dydaktyczne, kosmiczną wiedzę, doświadczenie, a mimo tego jest najnormalniejszym faciem na świecie. Do tego wielkie poczucie humoru i dystans do siebie. Gdyby można było dostać się do niego na trąbę, to już dawno bym siedział w Krakowie (pod warunkiem, że bym się dostał oczywiście :)).
Do wszystkich jego zalet można dodać jeszcze olbrzymią spostrzegawczość i niezawodną umiejętność wychwytywania błędów… no i ta jego barwa na basowym puzonie – kosmos!Pozdrawiam!
mactrCzłonekOj wie, wie Prof. 🙂
Ćwiczonko z zupą było dla mnie na początku cholernie trudne (wielu ma z tym problem) – to sie może wydawać niemożliwe, ale po kilku latach nie do końca nienaturalnego ustawienia ciężko jest swobodnie dmuchać przez małą szparę w wargach. Coś tu drga, coś innego z kolei nie drga, jakiś opór, jakieś „zakłócenia”. Zwyczajnie ciężko przestawić się na zwykłe studzenie zupy. Z tej samej beczki bardzo polecam sławne ćwiczonko z kartką na ścianie.
Pozdrawiam!
mactrCzłonekWitam!
Nooo… jest to świetne cwiczonko ze zbioru „Proste, ale jakie cholernie efektywne”. Dobrze, że o nim wspomniałeś, Tutuku. Ja o tych ćwiczonkach zupełnie zapomniałem (tej wersji w ogóle nie znałem), więc podwójne „dzięki”.
Inna kategoria to „Ćwiczonka kontrowersyjne” (made by Stolarczyk) – bardzo polecam. Także mają na celu wyrobienie głębokiego oddechu, a polegają na stawianiu „mechanicznego” oporu naszemu aparatowi oddechowemu – chyba nie bedą one dla większości z was wielką nowością, ale warto o nich wspomnieć.
1. Stajemy na baczność, maksymalny skłon w dół (palce do podłogi) i próbujemy wziąć możliwie najpełniejszy oddech.
2. Robimy maksymalny „skłon”? w bok, ręka (do której się skłaniamy) na biodro, druga lekko zgięta idzie nad głowę, no i maksymalny oddech.
3. Siadamy na krześle, łapiemy się za kostki (ręce po wewnętrznej stronie ud), pochylamy się (głowa w dół), i oddech.
4. Plecami do ściany, dłonie splecione za głową, kuper i stopy dotykają ściany i… wiadomo :).
5. Klatą do ściany, jedno ramię poziomo przylega do ściany (łącznie z barkiem), głowa do ściany w kierunku przeciwnym i oddech – to było jakoś tak ogólnie :).
W tych ćwiczonkach chodzi o to, żeby poczuć ten specyficzny opór przy bardzo głębokim wdechu – jeśli będziemy potrafili wziąć full powietrza w takiej pozycji, to przy normalnej postawie to dopiero będzie oddech :).
Uprzedzam, że niektórym na początku może to nawet sprawić ból, np. przy skłonie na krześle – żebra pod wpływem powiększających się płuc chcą się rozszerzyć , a tu dupa:) – potężny opór. Na początek nie ma co przesadzać z wielkim oddechem. Nie pamiętam jak tam miało być z powtórzeniami, ale sądze, że dzięsięć mega głebokich wdechów w każdej pozycji wystarczy.Oczywiście przypominam, że oddychamy płucami, a nie przeponą :).
Pozdrawiam!
mactrCzłonekCześć!
Po dogłębnym przeanalizowaniu Twojego pytania, przeszperaniu najgłębszych zakamarków mojej świadomośći i podświadomości mogę powiedzieć tak:
Nie mam zielonego pojęcia…Jestem pewien, że mój wpis pomoże Ci w rozwiązaniu problemu…
😀 😀
Pozdrawiam!
mactrCzłonekWitam!
Ależ oczywiście, że Yamaha produkuje środek do srebrnych trąbek… bo sam takiego kiedyś używałem. To jest takie mleczko w takiej „butelko-tubce”, a kosztuje 30-40 złotych. Znajdź po prostu lepszy sklep, albo zamów w necie.
Pozdrawiam!
mactrCzłonekCześć!
Możesz wyjasnić, co masz na myśli pisząc „ustawiać intonację”.
Bo wiesz, to jest tak, że niektóre problemy stwarzamy sobie sami (wiem po sobie) – tak jest właśnie często z tą intonacją. Radzę Ci nic nie ustawiać – po prostu dobrze się rozegraj, rozgrzej instrument i po prostu swobodnie dmuchaj. Hehe, wiem, że łatwo powiedzieć… ale wszytkie problemy z intonacją biorą się z tego, że za bardzo skupiamy się na tym, żeby stroić, a nie myślimy o tym, żeby swobodnie dmuchać. I zaraz zaczyna się „majstrowanie” ustnikiem, wargami, itd. To wszystko jest niepotrzebne. Skup się tylko na tym, żeby „bezoporowo” pozbywać się powietrza (musisz czuć, że powietrze przelatuje przez trąbę, i że nie stawia ona zbytniego oporu). Graj otwartym dźwiękiem i mniej słuchaj tego, co wylatuje z trąby – jeśli będziesz swobodnie „wdmuchiwał”, dźwięki będą w porządku.Pozdrawiam!
-
AutorWpisy




