mactr

Odpowiedź forum utworzona

Wyświetlanie 8 wpisów - od 161 do 168 (z 271 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • w odpowiedzi na: Haydn w wykonaniu Marsalisa :| #10033
    mactr
    Członek

    Witam!

    Jeśli chodzi o Marsalisa, to rozmowa z jakimś jazzowym”koneserem” na jego temat wygląda zawyczaj tak:

    JA: Niezły jazzman ten Marsalis, co?
    „KONESER”: Ja wiem czy jazzman… No… fajnie gra, ale to nie to co Miles…
    JA: A dlaczego nie to?
    KONESER: A bo wiesz, on nie jest taki uznany, nie zrobił tyle dla jazzu i tylko wypieprza na tej trąbce itd.
    JA: A lubisz Freddiego Hubbarda?
    KONESER: Człowieku, no jasne, przecież to żywa legenda, z takimi ludźmi grał…
    JA: Ale nie wszystkie jego płyty są dobre, co?
    KONESER: Nienormalny jesteś, przecież to Freddie Hubbard – tacy ludzie nie nagrywają złych płyt.

    Mniej więcej chyba chodzi o to, że najczęściej w ogóle jazzmanami nie nazywa się tych, którzy świetnie poruszają się w innych stylach (traktują je prawie na równi z jazzem) i mają wręcz doskonałą technikę. To dlatego Marsalis „nie jest do końca jazzowy”, a Sandoval to już w ogóle „pop i wesele”. W powszechnej opinii takich „koneserów” jazzmanem nie jest ten, który nie ma swojego wyraźnego stylu, małpuje innych, pcha się w „niejazzowe” projekty. Taki ktoś jest „poprawnym odgrywaczem” tego, co stworzyli „inni wielcy”. Inna sprawą jest, że najczęściej „tymi wielkimi” są ci, których życia obfitowały w jakieś dziwne sprawy, spowija je otoczka legendy itd. A już z własnych obserwacji mogę powiedzieć, że za „prawdziwych” jazzmanów nie uważa się tych, którzy są normalnymi ludźmi, mają PEŁNY dystans do swojej twórczości (potrafią się wręcz z niej nabijać), nie filozofują o dupie maryni tylko po prostu robią swoje i chętnie grają inne rodzaje muzyki.

    Odjechałem trochę od tematu, ale może się jakaś ciekawa dyskusja wywiąże.

    Pozdrawiam!

    PS
    Payton – świetna barwa i artykulacja do takiego groove’u, ale z paru dźwięków napewno nie do końca jest zadowolony :).

    w odpowiedzi na: Haydn w wykonaniu Marsalisa :| #10027
    mactr
    Członek

    Witam!

    Rzeczywiście ładne :).
    Ten kawałek tylko potwierdza klasę Wyntona jako trębacza kompletnego – klasycznego wirtuoza i jedną z najlepszych rur jazzowych świata.
    A jeśli już o jazzie, to ostatnio całkowicie rozwala mnie Nicholas Payton, którego możemy zobaczyć m.in. tu:
    http://www.youtube.com/watch?v=3ixRJezyGoA

    Pozdrawiam!

    w odpowiedzi na: szkoła na trąbke #10017
    mactr
    Członek

    Witam!

    Arban – szkoła, która zawiera w sobie chyba większość zagadnień warsztatowych, w końcu jest ona wzorem dla wielu współczesnych autorów podobnych wydawnictw.

    Jakiś czas temu pozytywnie zaskoczyła mnie 3-częściowa szkółka Sandovala, której autor opiera się na dokonaniach Arbana, ale sam też proponuje wiele naprawdę ciekawych i oryginalnych ćwiczonek.
    Nie mam środkowej części, która zapewne jest najbardziej odpowiednia dla średniozaawansowanych trębaczy. Część pierwsza to absolutne podstawy, a cześć trzecia to już w większości rzeźnia wymagająca całkiem sporych umiejętnosći. Niemniej polecam ostatnią część – Arturek postarał się, aby zawrzeć w niej prawie wszystkie zaawansowane techniczne zagadnienia – od ponadoktawowych przedęć, poprzez trening pojedynczego, podwójnego, potrójnego staccata, do ciekawych ćwiczonek artykulacyjnych.
    Do każdego zeszytu dołączona jest „dołująca”:) płytka, na której Master prezentuje poprawne wersje wybranych ćwiczeń – po przesłuchaniu jej możemy sobie np. uzmysłowić, że nasze podwójne staccato nie jest niczym szczególnym, bo Arturek taką „prędkość” osiąga pojedynczym i to jeszcze grając „spicato” :).
    Szkółka trudna (przynajmniej dla mnie), ale na pewno otwiera oczy, zwraca uwagi na braki i wytycza nowe celu w technicznym treningu.

    Pozdrawiam!

    w odpowiedzi na: Trąbka in C- Waszym zdaniem? #5601
    mactr
    Członek

    Witam!

    Moje kontakty z „C” trąbą były bardzo sporadyczne i krótkie, toteż każde wzięcie tego instrumentu do ręki było dla mnie nie lada wyzwaniem i za każdym razem granie na tym „czymś” było po prostu eksperymentem.
    Kurczę, tak sobie słucham C rurek i jakoś nie mogę ich sobie wyobrazić np. w jazzie czy rozrywce – ich brzmienie zawsze kojarzy mi się z czymś twardym, sztywynym i zbyt doskonałym. Nie wiem czy w porównaniu do „B” barwa jest diametralnie różna, ale mam jakieś takie dziwne odczucia. I cholera jasna, jak tu grać na obu rodzajach?!?! – grasz na „C” powiedzmy „g1”, ale przecież kurde to nie jest TO „g” :-D?!?!?

    Pozdrawiam!

    P.S
    Zamierzam skołować sobie jakieś piccolo – to dopiero będzie jazda :)…

    w odpowiedzi na: Jak się produkuje trąbki. #5592
    mactr
    Członek

    Cześć!

    Brass, nie chcę się czepiać, ale ten filmik wszyscy widzieliśmy, bo… ktoś kiedyś dał do niego link na Brasserwisie – przynajmniej ja widziałem :-D.
    W każdym razie ciekawy materiał i zawsze wart przypomnienia :).

    Pozdrawiam!

    w odpowiedzi na: ubranie #3821
    mactr
    Członek

    Cześć!

    Do Studenta: dzięki za uznanie, ale na żywo te sytuacje są naprawdę o wiele bardziej śmieszne – wierz mi :).

    Do Radka: sorry chłopie – my tu tak polewamy, a ty naprawdę chciałeś się czegoś dowidzieć, ale serio: w filharmonii najlepiej zachowywać się zwyczajnie, naturalnie – tak jak w normalnym życiu – na luzie, ale tak, żeby nikogo nie razić.
    Jesteście z tatą muzykami, więc na pewno jesteście ludźmi na poziomie, a jeśli tak to będziecie się tam czuć dobrze i inni też tak będą się czuć przebywając z wami. To tyle.

    Pozdrawiam i życzę wrażeń!

    w odpowiedzi na: ubranie #3818
    mactr
    Członek

    Rozwinie, rozwinie… 🙂

    Hej!

    I jeszcze dodatkowe wskazówki (wzięte jakby z własnych spostrzeżeń i doświadczeń:):

    1. Nie klaszczemy pomiędzy częściami utworów cyklicznych 🙂 – no chyba, że artysta naprawdę porwał publiczność i nas…

    2. Nie drzemy japy: „BIS, BIS!!!!” – wystarczą gromkie brawa i powstanie z miejsca (zazwyczaj reszta publiczności wstanie za nami – jeśli nie, to stoimy twardo i nie oglądamy się wokół siebie z durną miną „ale wyszedłem na idiotę”, albo drzemy się do znajomych: „No wstańcie do cholery!” :).

    3. Nie zabieramy flaszki na koncert i nie pokazujemy jej pierwszemu wiolonczeliście celem rozśmieszenia go – znam takie przypadki :).

    4. Nie zabieramy ze sobą na widownię wierzchniego okrycia, ani torby sportowej (też znam taki przypadek) – warto postać w kolejce do szatni.

    5. Nie klaszczemy pod orkiestrę (nawet jeśli wykonywany jest program „pod nogę”) – chyba, że do „przeszkadzania” zaprosi nas dyrygent, bądź członkowie zespołu.

    6. Przeciskając się pomiędzy fotelami, a siędzącymi ludźmi starajmy się nie wypinać do nich tyłka (po prostu twarzą do nich się posuwać:)).

    7. Po koncercie (ani w przerwie) nie zapraszamy solisty na libację, albo wspólne grania :).

    8. Nie łazimy po sali, żeby cyknąć foty np. ciotce z 3 pulpitu altówek – w ogóle raczej bardzo ograniczać się z robieniem zdjęć (zdarza się, że jest formalny zakaz, jeśli nie – zachowajmy zdrowy rozsądek).

    9. Po koncercie nie gratulujemy dyrygentowi przez 15 minut, dzieląc się swoimi spostrzeżeniami i własną koncepcją interpretacji utworu – zwłaszcza, że facet ma niedługo pociąg, albo cała orkiestra czeka na niego w autobusie :).

    i 10. Przenigdy nie wychodzimy z koncertu w czasie trwania utworu (zwłaszcza jeśli nie nic ważnego nie stoi na przeszkodzie, by wytrzymać do końca, np. wezwanie na porodówkę, a właśnie brzmi „ppp” albo leci solówka fletu). Albo gwałtownie wstajemy i wyłazimy, bo nam się nie podoba i ostentacyjnie pieprzymy, że słabe wykonanie i w Berlinie to potrafią grać – słyszałem o podobnej akcji.

    To tyle – może komuś się przyda, albo nawet zmusi do refleksji :).

    Pozdrawiam!

    w odpowiedzi na: ustnik-podróbka bacha? #3772
    mactr
    Członek

    Cześć!

    Też się kiedyś zastanawiałem nad tym ogladając na aukcjach takie ustniki.
    Fakt, jest to jakiś „megatone”, ale raczej nie ma sygnatury „Vincent…”. Nie orientuję się, ale może nie wszystkie (np. starsze ustniki, określone modele, itd.) nie mają napisu.
    I zastanawia określenie „for Bach” w opisie… To tak jakby trabka „ by Selmer”.

    Pozdrawiam!

Wyświetlanie 8 wpisów - od 161 do 168 (z 271 w sumie)

Uwaga: Przeglądając stronę akceptujesz naszą Politykę Prywatności BRASSerwis.pl 2001 - 2024 Wszystkie prawa zastrzeżone.

lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?