Odpowiedź forum utworzona
-
AutorWpisy
-
JazzikCzłonek
[quote]Na ML gra się dużo lżej.[/quote]
Nie zgadzam się … na L gra się dużo lżej (w końcu dmucha się w rurę o większej średnicy), tylko wymaga więcej powietrza. Ten problem może częsciowo rozwiązać ustnik o małym przelocie dzięki któremu w trąbkę o dużej menzurze (L) będzie się dmuchało jak w ML z ustnikiem o dużym przelocie.JazzikCzłonekKiedyś miałem ją w ręku i z tego co pamiętam to była taka sobie. Niczym mnie nie zachwyciła ale i nie był to zły instrument. Ni jak ma się do Stradivariusa … taka trochę lepsza „szkolna” trąbka. Z tego co pamiętam to cena nowej tr-200 jest zdecydowanie za wysoka jak na tą klasę.
JazzikCzłonek[quote](…) odnosząc się do wypowiedzi Jazzika jednocześnie twierdzę, że dobra improwizacja to też kwestia teoretycznego wyuczenia się. Talent do improwizacji musi być wsparty solidnymi podstawami teoretycznymI (…)[/quote]
Zdaję sobie z tego sprawę … zresztą tej teorii chwilami mi brakuje. Tylko że bardzo łatwo wpaść w pułapkę pt. wyuczone zagrywki i solówka zaczyna brzmieć jak jedna długa wprawka …. za to można dostać na scenie butelką… z dwojga złego lepiej żeby Ci nie zapłacili 😀JazzikCzłonekPan mnie przecenia panie Mactr. Z tą improwizacją to ciężka sprawa … określenie „nauczyć” jakoś nie bardzo mi pasuje. Można się nauczyć skal, czy wprawek. Bardziej mi pasuje słowo „ćwiczyć”. A ćwiczę tak: słucham kawałka w kilku wykonaniach, uczę się tematu na pamięć i gram na przemian z podkładem Abersolda i z nagraniami (im ich więcej tym lepiej bo w każdym jest trochę inny feeling) … najpierw powoli z niewielką ilością dźwięków żeby sie w tym wszystkim zmieścić, a jak już się czuję swobodniej zaczynam eksperymentować z chromatyką … nie analizuje akordów z ołówkiem w ręku, nie gram wyuczonych zagrywek … staram się grać z głowy … czasami słucham podkładu, wymyślam zagrywki i staram się przenieść je na instrument ale nie uczę się ich na pamięć. Od jakiegoś tygodnia męczę „Four” … jak zacznie wychodzić tak jakbym sobie tego życzył wezmę się za coś nowego.
Kiedyś szukałem kogoś kto mnie nauczy improwizacji ale wszyscy do których się zgłaszałem mówili żebym opanował dobrze trąbkę i dużo grał a z czasem przyjdzie (albo nie) .. więc gram 😀JazzikCzłonekJeszcze jedno ćwiczenie mi się przypomniało. Weź rurkę i szklankę wody i dmuchaj przez rurkę tak żeby cały czas szły bombelki 😉
JazzikCzłonekU mnie w głośnikach króluje płyta „Clifford Brown with strings”. Poza tym często słucham Hargrove’a, Pyton’a i Lestera Bowie. Z
„nietrąbkowej” muzyki bardzo cenię Petera Gabriela, i Madlene Peyroux i Tori Amos. Z big bandowego grania poza wspomnianym Buble polecam Royal Crown Revue – bardzo fajny roztańczony swingJazzikCzłonekMusisz na chwilę wydąć policzki i w czasie ich opróżniania z powietrza wziąść szybko wdech nosem … ja ćwiczyłem to w ten sposób że przykładałem do ust dłoń tak żeby czuć wydychane powietrze i dmuchałem aż wyszło. Potem przyszła pora na długie dzwięki. Nie wiem tylko jak połączyć oddech permanentny z grą stacatto … wszystko mi się wtedy rozłazi 🙄
JazzikCzłonekhmmm … jakieś strasznie skomplikowane teorie wymyślasz. Ja najpierw gram pierwszy dźwięk, a potem powoli zmieniam ustawienie tłoków na drugi dźwięk i ciągnę w górę lub dół ustami. Jak jest to samo opalcowanie to pomagam sobie naciskając częściowo wszystkie wentyle … i wychodzi ;). Jak ćwiczyłem glisy to zacząłem od c1 i starałem się płynnie przejść oktawę wyżej … po chwili zaczęło wychodzić. Skoro mi się udało to nie moze to być aż tak strasznie trudne 😀
-
AutorWpisy




