mactr

Odpowiedź forum utworzona

Wyświetlanie 8 wpisów - od 105 do 112 (z 271 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • w odpowiedzi na: Co sądzicie o tym nagraniu? #8535
    mactr
    Członek

    Witam!

    Pusku, za przeproszeniem, co ty Panie pieprzysz… ?

    Przecież z mojego postu wyraźnie wynika, że jestem pełen podziwu dla tej orkiestry. Czy ja coś podważam i o co chodzi z tymi zawodowcami? Zresztą nie podnoszę żadnego poziomu, bo obecnie nie gram w żadnej dętej orkiestrze.
    Napisałem żartobliwy (w mojej opinii) post, w którym sobie powspominałem i tyle…
    Jezus Maria, o co Wam chodzi, ludzie?
    A jeśli chodzi o wypożyczanie muzyków, to jest to niekiedy spotykane w orkiestrach dętych (kiedy wymaga tego partytura, szczególnie ważny wyjazd itd.). Nie ma w tym nic negatywnego. W poprzednim poście zapytałem tylko (przecież to nie było złośliwe), kogo „dobrali” sobie na ten festiwal, bo brzmiało to bardzo dobrze. Może nikogo nie wynajmowali, nie wiem, co to ma do rzeczy? Jeśli tak, to co? Powtarzam, że nie ma w tym nic złego i nie uważam, że przez to taka orkiestra brzmi od razu lepiej czy tam sobie ułatwia zdobycie jakichś laurów.
    Z tymi kontrabasami, czy bez zespół jest dobry i ok. Byłem zwyczajnie ciekaw, czy czasem dobierają sobie muzyków. Przecież nie wykluczam tego, że orkiestra OSP może brzmieć zawodowo. Zresztą, jak widać – może!
    Nie podważam niczyich umiejętności i autorytetu, o co w ogóle biega?

    Trochę więcej luzu i dystansu życzę…

    Pozdrawiam!

    w odpowiedzi na: O trąbkowej sytuacji w Polandzie… #13442
    mactr
    Członek

    Witam!

    Dobry temat, Klonek :).

    Orkiestra wojskowa jest ok. jeśli chodzi o etaty, kasę, cały ten socjal, itd.
    Co innego jednak, kiedy chcesz pograć muzę mniej „komercyjną” niż ta, którą oferują wojskowe zespoły i na trochę wyższym poziomie (nie ma co – mniejsze garnizonowe orkiestry zazwyczaj „trochę” odbiegają poziomem od Reprezentacyjnej i „Koncertówki”). Poza tym, grając w takiej orkiestrze jesteś przez większość czasu (zwłaszcza w sezonie) „uwiązany” i na rozkaz.

    W tej naszej średnio optymistycznej dyskusji może by tak w końcu zwrócić uwagę na aspekt muzyczny. ]
    W końcu chcemy grać na instrumentach, żeby robić muzykę. Kurde, jak ja bym od małego planował, żeby mieć pieniądze, to kiedyś, chociaż trochę, powkuwałbym w szkole, zdał maturę na 5.0, później poszedł sobie na jakąś medycynę albo prawo, a nie grał na różnych chałach:) i spędzał wszystkie popołudnia w szkole muz.:).
    Ale się teraz cholernie cieszę, że potrafię zrobić niekiedy:) fajną muzykę i mogę pośmiać się z ludzi, których muzyczny świat ogranicza się do zespołu „The Jet Set” :). I co najlepsze – mam jakiś cel, a nie tylko robienie kasy i czekanie na emeryturkę :).

    A Wy tylko ciągle o pieniądzach, hehe :)…

    Pozdrawiam!

    PS
    No cóż, pewnie brutalne życie szybko zweryfikuje moje optymistyczne podejście :).

    EDIT

    PS nr2
    Cholera, Jazzik mnie ubiegł i mój post stał się po części bezprzedmiotowy 🙂 :).

    w odpowiedzi na: O trąbkowej sytuacji w Polandzie… #13436
    mactr
    Członek

    Witam!

    Cholera, to ja zacząłem z tą telewizornią – sorry:), TV miała tylko służyć za przykład.
    Oczywiście nie obwiniamy Sebastiana Sołdrzyńskiego za to, że reszta nie ma roboty, prawda? :). Jak już mówiłem to, że widać Pana w wielu projektach świadczy tylko o Pana poziomie i nic więcej.
    Oczywiście wszyscy czekamy aż pojedzie Pan do USA albo zmieni instrument, wtedy będzie można coś u nas zarobić, hehe…
    Ale na poważnie, to rzeczywiście – jest u nas jak jest, ale trzeba robić swoje i się nie łamać.
    W sumie możemy się pod jakimś względem do Zachodu porównywać – już dając spokój trąbom, to mamy w kraju kilkunastu muzyków na kosmicznym wręcz poziomie. A i wyszło u nas kilka świetnych „rozrywkowych” płyt. Nie mówię już o jazzie, który może „ilościowo” nie powala, ale mamy kilku muzyków, którzy poziomem nie odstają wcale od jankesów :).

    Pozdrawiam!

    w odpowiedzi na: O trąbkowej sytuacji w Polandzie… #13433
    mactr
    Członek

    Witam!

    Odnosząc się do przygnębiającej refleksji Tomka – masz niestety 100% racji. Sam znam kilku muzyków z najwyższej półki, którzy muszą ratować się statkami, cyrkiem. Oczywiście, nie ma w tym absolutnie nic uwłaczającego, ale jednak to na pewno nie jest to, o czym marzy każdy początkujący student AM.
    Jeśli chodzi o nadprodukcję muzyków, to trudno powiedzieć – w sumie rynek powinien wchłonąć wszystkich (jest dużo bandów, nawet amatorskich, w których można coś zarobić). Problem jest może w tym, że często już na akademiach muzycy za mocno ukierunkowują się na jakiś rodzaj muzy, a później się okazuje, że dla absolwenta rozrywki nie ma big-bandu, a klasyk na miejsce w filharmonii będzie musiał czekać 10 lat. Niektórzy sobie nawet kombinują, że po akademii klasycznej będą grać barok, a tu dupa – jest miejsce w bandzie na wyjazd na rewię. I co wtedy? Poradzisz sobie albo nie poradzisz…
    Może po prostu kształcić muzyków bardziej wszechstronnie? Gdyby każdy klasyk poznał w czasie akademii dostał podstawy np. improwizacji jazzowej to już jako absolwent nie musiałby tyrać na weselichach, ale pograć 2 razy w tygodniu w klubie (kasa też żadna :)). A może gdyby każdy jazzman w czasie edukacji postudiował trochę klasyki, to później załapałby się gdzieś do jakiegoś składu kameralnego, czy nawet jakiejś orkiestry symfonicznej (ciężko to sobie wyobrazić :))
    Oczywiście możemy sobie tylko pogadać :), ale może to też jakiś sposób.

    Odnosząc się do wypowiedzi Radekssa – dobrzy nauczyciele raczej nie pozostają w podziemiu. Chyba ich po prostu nie ma (albo jest bardzo niewielu).
    Jeśli chodzi o Tomka Szweckiego, to też zdziwiłem się kiedyś widząc to ogłoszenie, ale teraz już powoli dochodzi do mnie, że u nas to norma. W Polsce po prostu nikt jeszcze nie dojrzał do tego, by najlepsi mogli żyć i grać na najlepszym poziomie. U nas jest ciągle chyba „trzeci świat” pod tym względem – jeśli nie masz dwóch w miarę dobrych etatów (np. w szkole i w orkiestrze) to nie żyjesz. Ciężko utrzymać się z samego grania. A jak ktoś jeszcze myśli o rodzinie itd. – zapomnij… A w ogóle już granie, tylko i wyłącznie, czegoś, co się autentycznie chce grać jest chyba u nas niemożliwe.

    Trochę odchodzimy momentami od tematu, ale to dobrze – przynajmniej dyskusja się buja :).

    Pozdrawiam!

    w odpowiedzi na: O trąbkowej sytuacji w Polandzie… #13430
    mactr
    Członek

    Witam!

    Tomku, wcale nie „mierzę”:) trębaczy tą miarą. Mówię tylko o moich odczuciach – jakiej płytki nie otworzę, to widzę: trąbka – Sebastian Sołdrzyński, napisy w telewizorze – Sebastian Sołdrzyński. To wszystko oczywiście tylko świadczy o klasie Pana Sebastiana i przecież to nie jego wina, że ma niewielką konkurencję w kraju. To tylko moja refleksja, nikogo nie osądzam, a już na pewno nie przemawia przez mnie złośliwość. Widzisz, sam wymieniłeś tylko dwa nazwiska 🙂 – ja dorzucę jeszcze Tomka Szweckiego z Ork. Woj, z Wrocka, ale to ciągle i tak mało… To troszkę dziwne w kraju, w którym mamy chyba stosunkowo mocno rozwinięty rynek muzyki rozrywkowej – bębniarzy od cholery, saksofonistów, basistów także, a na trąbkach zaledwie paru, których możemy wymienić. Wracając do grania w telewizorze, to nie mam z tym jakiegoś problemu :), ale, fakt faktem, nie grają tam raczej ludzie z przypadku…

    Pogadałbym jeszcze trochę, ale muszę spadać na próbkę :).

    Pozdrawiam!

    Dobrze, że dyskusja się rozwija :).

    w odpowiedzi na: O trąbkowej sytuacji w Polandzie… #13427
    mactr
    Członek

    Witam!

    Wielkie dzięki za odpowiedź, ale pociągnijmy temat dalej:). Uczepie się już tego poziomu kształcenia :).

    Czy nie jest czasem tak, że rzeczywiście jednak praktycznie nie istnieje u nas odpowiednia baza szkoląca trębaczy (choćby do rozrywki)? Jest tylko Piotr Wojtasik i… długo, długo nic. Może troszkę przesadzam, no ale: zawsze kiedy np. mówi się o polskich jazzowych „saksistach” (także pedagogach) to możemy wymieniać w nieskończoność, to samo z pianerami, bębniarzami nawet (no, już słabiej). Ale kiedy sobie pomyślimy: „trąbka jazzowa w Polsce?” – wychodzi na to, że jest tylko Wojtasik (no i niemniej wspaniały Robert Majewski dla mniej wtajemniczonych).
    Kiedy myślimy o trębaczach-sidemanach, to wychodzi nam… Sebastian Sołdrzyński (to oczywiście nie jest zarzut:)).
    Kiedyś usłyszałem nawet opinie od pewnego zawodowego puzonisty, że „u nas nie uczy się nowoczesnego rozrywkowego grania na trąbie (powiedzmy lead trumpet)”.
    Dziwne… ale coś w tym jest. Fakt, że Polska w porównaniu do USA to maleństwo, ale i tak wręcz chyba jest u nas deficyt trębaczy grających szybko, wysoko, efektownie, itd. Akademie klasyczne chyba nie są w stanie wypełnić tej luki (to chyba trochę inne granie :).
    Cholera mamy wielu specjalistów, np. na bębnach: Dąbrówkę, Konrada, Lutego, na basie: Żaczka, Kubiszyna, Pilicha, Soykę, na gitarkach: Królika, Napióra, niesamowitego jazzowego Śmietanę (inna kategoria :)), a na trąbie…. Sebastiana Sołdrzyńskiego i jeszcze Sołdrzyńskiego, no i… Sołdrzyńskiego :). Może to trochę brzmi jak jakiś horror, ale to takie odczucia tylko 🙂 – ktoś ma podobne? 🙂

    Kurde, a może trąba to jakiś nie za bardzo popularny instrument u nas?!?! 🙂 🙂

    Fakt, jest pewnie u nas paru cholernie dobrych snajperów, szybkich, mających „przyj…” (sorki za określenie:)), ale ich umiejętności pewnie w dużym stopniu wynikają z przypadku i własnej pracy, a nie z systematycznej edukacji u kogoś, kto potrafi szkolić w tym kierunku.

    Kurde, ja ciągle o górze, szybkości, wielkim dźwięku… to takie „niemuzyczne”, hehe…

    Może się czepiam za bardzo tematu (i to jeszcze z pozycji laika – koszmar dla udzielającego odpowiedzi:)), ale zawsze mnie to wszystko ciekawiło, a jak mam okazję poznać opinię zawodowca, to czemu nie:)?

    Pozdrawiam i z góry dzięki za odpowiedź!

    A tak już nawiasem, prowokacyjnie:) pytając: czy jest ktoś taki u nas w kraju, do kogo mógłby Pan bez obaw pójść (chodzi o prawdziwy autorytet dla Pana) i wziąć lekcje dotyczące np. takiego grania „lead”?
    Może Pan uznać to pytanie za retoryczne :)…

    w odpowiedzi na: Co sądzicie o tym nagraniu? #8526
    mactr
    Członek

    Witam!

    Heh, rzeczywiście fajnie gracie. Kurde, normalnie stroi i nawet wszystko trzyma się kupy. No i pierwsza trąba widać, że potrafi grać (podwójne, potrójne, dźwięk – ładnie :)), to ty:)?

    U nas też był „Happy…”:), w czasach świetności grywało się i ciekawsze rzeczy… no ale tak to nie graliśmy :). Teraz to już tylko grywamy z kolegami „na wynajem” 🙂 – fajnie jest czasem zjeść kiełbaskę z grilla, wypić piwko z plastikowego kufla i poprzeklinać bez powodu, hehe. Super – być „sidemanem do orkiestr dętych” :).

    Przyznaj się, ilu „wypożyczyliście” muzyków na te granie? Kontrabasy to chyba a’vista leciały, co? 🙂

    Ale naprawdę spoko trąbicie, tylko ten pan, który dyryguje to niepotrzebnie tyle ruchów rękami wykonuje – jak wy się w tym łapiecie?!?!?! 🙂

    Pozdrawiam!

    w odpowiedzi na: a’propos Coolmana… #1532
    mactr
    Członek

    Witam!

    Osobiście chciałbym prof. Cecocho i Stolarczyka na brassie :), jednak wiadomo, że ich czynny udział w życiu forum jest raczej niemożliwy.
    A może by tak poprosić, któregoś z profów, żeby co jakiś czas wrzucił coś w postaci „referatu”?, „opisu”? jakiejś metody, zagadnienia? Nic wielkiego, coś na kształt artykułu, który by przedstawiał zarys jakiegoś problemu.
    Np. profesor Stolarczyk dysponuje informacjami, które mogą niejednemu wywalić jego warsztatowy świat do góry nogami (o czym przekonałem się już 3-krotnie). Taki mały zastrzyk informacji od jakiegoś autorytetu mógłby być bodźcem do pogłębiania już dalej swojej wiedzy.
    W sumie pewnie też ciężko namówić profa do takich przedsięwzięć, ale może akurat… Coś durne mnie pomysły wieczorem nachodza :).

    Pozdrawiam!

Wyświetlanie 8 wpisów - od 105 do 112 (z 271 w sumie)

Uwaga: Przeglądając stronę akceptujesz naszą Politykę Prywatności BRASSerwis.pl 2001 - 2024 Wszystkie prawa zastrzeżone.

lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?