Odpowiedź forum utworzona
-
AutorWpisy
-
dr.marcin1Członek
odp do klonopiotr:Wręcz przeciwnie,u mnie ton zrobił się o wiele głębszy i pełniejszy.Bez obaw tylko trzymaj się zasad które opisałem.Pozdrawiam.
dr.marcin1Członekodp do Tomaso:Otwarte gardło znaczy tyle żeby wydech był całkowicie swobodny podczas grania dźwięków niskich jak i wysokich.Każdy trębacz ma tendencję do zaciskania gardła im wyżej gra,tak więc trzeba się poważnie pilnować i kontrolować.A jeśli chodzi o rozszerzenie szyji to jest czasami taki efekt uboczny,jeden to będzie miał inny nie,ale generalnie trzeba zwracać uwagę co się dzieje z całym aparatem wewnątrzgębowym przy wydychaniu powietrza.
dr.marcin1Członekodp do Tomaso:Jeśli chodzi o metodę łączenia przeciwieństw to zaczynam ćwiczyć legato(właściwie nie ważne co ćwiczysz,trzeba tylko zwracać uwagę żeby nie przekraczać g2)np.przedęcia,etiudy,cokolwiek.Tutaj całą swoją uwagę poświęcam na to jak ćwiczę.Przede wszystkim zwracam uwagę na otwarte gardło i nie używam języka.W zależności od tego ile mam wolnego czasu(proponuję poćwiczyć w ten sposób przez miesiąc).To jest programowanie siebie jak komputera.Staram się wpoić dobry nawyk dmuchania.Po miesiącu mówisz sobie stop,ale teraz zaczniesz ćwiczyć wyłącznie staccato,przez kolejny miesiąc,no i teraz musisz doświadczenie z ćwiczenia legato wprowadzić do techniki staccato tzn.chodzi o granie dokładnie takim samym oddechem jak przy legato.To jest przyczyna wielu kłopotów trębaczy że przy graniu staccato zamykają gardło bo język załatwi wszystko.Jak to opanujesz to wyszukujesz sobie nowe przeciwieństwa w grze na trąbce i robisz to samo,ale pamiętaj żę wszystkie poprzednie doświadczenia zabierasz w tę podróż ze sobą.We wszystkich ćwiczeniach tą metodą trzeba pamiętać że oddech to jest to co je ze sobą ma łączyć a nie dzielić.Co do twoich problemów z zadęciem to Ci nie mogę pomóc na odległość,ale moim zdaniem jesteś w lepszej sytuacji od trębaczy którzy mają dolną szczękę wysuniętą do przodu,a to dlatego że dolna szczęka jest ruchoma i możesz ją sobie wyregulować odpowiednio do górnej,jeśli ktoś ma szczękę dolną wysuniętą do przodu to może ją tylko cofać do tyłu a z tym może być już poważniejszy problem.A co do języka to przy otwieraniu gardła moją metodą musisz starać się jak najmniej go używać,najlepiej żeby sobie leżał w pozycji spoczynku.Pozdrawiam.
dr.marcin1Członekodp do Blues:Jest ona ułożona na równi z górną,ale skoro dolna szczęka jest ruchoma w przeciwieństwie do górnej to mamy możliwość pewnej regulacji podczas grania wysokich dźwięków,co już niestety trzeba wyczuć(nie da się tego opisać)no i do tego dochodzi kąt ułożenia trąbki(ustnika)względem zadęcia.
dr.marcin1CzłonekNo więc tak:to co pisałem wcześniej to są pewne zasady,któeych absolutnie łamać nie wolno.Usta muszą być zawsze miękkie i elastyczne jak gąbka,nigdy nie wolno się spinać sztucznie przy graniu góry,to ma się odbywać naturalnie.Mięśnie policzków muszą być rozluźnione,gardło otwarte,przy nabieraniu powietrza przepona musi być rozluźniona,nie wolno nabierać powietrza i mocno przy tym wypychać przepony,na ustach każdy według swoich predyspozycji powinien znaleść solidne oparcie(czy to jest górna czy dolna warga to już kwestia indywidualnych predyspozycji) ja zawsze grałem na ustach zwilżonych śliną,ale po jakimś czasie usta mi się męczyły i zaczynałem dociskać,jak to się kończy każdy wie(mięśnie się rozjeżdżały ze zmęczenia i kondycji nie przybywało,rozwiązałem to po przez oparcie na dolnej wardze (i suchej) górna pozostaje wilgotna i luźna.Aby uzyskać duże ciśnienie powietrza trzeba bardzo dużo ćwiczyć piano.Co do ćwiczeń to generalnie wygląda tak że trzeba starać się łączyć przeciwieństwa.Każde ćwiczenie np.etiudkę,należy ćwiczyć tak:wszystko legato-do perfekcji bez użycia języka(to nie ma być jeden dzień)Później na zasadzie przeciwieństwa ćwiczymy tylko staccato,to ma być najkrótsze staccato jakie można zagrać.to wszystką ćwiczymy w dynamice ppp tak długo jak tylko się da, aż przyjdzie taki moment że z trąby odpali dzwięk jak prom kosmiczny.Dalej łączymy dźwięki wysokie które są w naszym zasięgu z dźwiękami niskimi i znów zasada legato staccato z pełną precyzją( ja jestem na etapie gdzie mogę wykonywać skoki dwóoktawowe bez naimniejszych problemów a oktawy wychodzą na tyle szybko że można to już shakiem nazwać)oczywiście przedęcia zaczynamy od tercji,stopniowo zwiększając interwał aż dojdziemy do oktawy).A tak na marginesie jest tutaj ktoś kto potrafi gracie przedęcie oktawowe z szybkością trylu wargowego(shake)?i to by było tak po skrócie,musiałbym książkę napisać żeby opisać wszystko.Zawsze należy pamiętać żeby dźwięk był suchym prostym dźwiękiem bez jakiś szumów, przydźwięków, no i możemy zapomnieć o jakimkolwiek dociskaniu zwłaszcza na górną wargę.Jeśli poczujemy choć trochę zmęczenia należy zrobić przerwę(jest to bardzo ważna informacja)podobno amerykanie w ten sposób budują kondycję.I pamiętajcie zawsze o umiejętnym łączeniu przeciwieństw.Wybieramy na początku ćwiczenia które nie przekraczają g2 i ćwiczymy tą metodą aż do uzyskania pełnego luzu na g2.Ten dźwięk ma wychodzić tak lekko jak c1.To może trwać nawet pół roku.Pamiętajmy że z góry nikt nas nie będzie rozliczał,to nie jest wyścig.Spokojnie i konsekwentnie idziemy do celu,jakim jest zagranie g2 z lekkością c1.Usta muszą stać w miejscu,czym mniej ruchu tym lepiej,Ja przykładam do takich ust jak bez trąbki jest buzia zamknięta.Po prostu przkładacie i gracie.Warto pamiętać zasadę największych mistrzów stratosfery czym mniej kombinowania tym lepiej.Najważniejsza jest zasada prostoty.Nie warto utrudniać sobie życia.Trąbka jest wystarczająco trudnym instr.No i jeszcze trzeba myśleć o problemie swojej psychiki( każdemu się wydaje że jak gra się wysoko to musi być mocno )Trzeba zerwać z takim myśleniem.Zawsze odzielamy ćwiczenie od normalnego grania.W czasie normalnego grania ma po prostu wszystko wychodzić.Jeśli chodzi o rozluźnienie zadęcia to ćwiczymy to tak samo jak powyżej na zasadzie kontrastu,na początek napinamy mięśnie aż się naturalnie zmęczą i rozluźnią.Jako że piszę to do zainteresowanych nocą to nie mogę już sobie więcej przypomnieć.Wybaczcie teraz jak sobie coś jeszcze przypomnę to napiszę.Z góry przepraszam za błędy w pisowni.Pozdrawiam wszystkich.
dr.marcin1Członekodp do jazzik:tak,Przedewszystkim dużo ćwiczę piano i pp,ale tak żeby nie dociskać ustnika,aż do uzyskania pełnej kontroli nad dźwiękiem.Kiedy uzyskam cukierkowy wręcz dźwięk w takiej dynamice,to przy normalnym graniu wzrasta tzw.power w dźwięku no i g3-a3 wychodzi mi z uderzenia.Przykładam trąbę uderzam dźwięk i jest.Jest jeszcze inna szkoła ,mówiąca o tym żeby wszystko ćwiczyć legatotzw.przedęcia,ale u mnie się to nie sprawdza,wolę używać języka ,ale bardzo miękko.i odpowiem jeszcze wszystkim,że nie ma w tym żadnego ścigania się(w graniu góry).Jeśli ktoś preferuje taki typ myślenia to raczej nie doścignie nigdy najlepszych w tym temacie.
dr.marcin1Członekodp do Tomaso:nie nie słyszłem a może jakieś szczegóły z taj szkoły byś ujawnił.Kiedy uczyłem się grać górę,było to może 10 lat temu to ćwiczyłem ze szkoły Gordona,trochę z Colina,ale tak na prawdę nauczyłem się grać górę podglądając najlepszych i wyciągając wnioski ze swojego grania.Czasem jest to bardzo trudna droga metodą prób i błędów.Te wszystkie szkoły w/g mnie nie dają całości obrazu na granie górki.Są napisane wybiórczo,np.te nieszczęsne przedęcia to tylko wycinek z całej układanki.A jeśli chodzi o szkołę Rolfa Quinke to może podzielisz się z nami na forum jakimiś info na jej temat.
dr.marcin1CzłonekNic dodać i nic ująć.Tylko trzeba znaleść patent na wyćwiczenie tych partii mięśni,które są odpowiedzialne za śilny wydech,za trzymanie zadęcia w jednym miejscu,luzu,itp.Ale generalnie to jest prawda.Wszystkich trębaczy grających górę łączy pewna uniwersalna zasada i nie ważne czy trzymają trąbkę do góry czy na dół,czy opierają się na górnej wardze czy dolnej.To wszystko jest indywidualną sprawą związaną z budową twarzy.Wszystkich tych mistrzów łączy jedno,Wspaniale wyćwiczona siła wydechu i luz w graniu.A co do kondycji drodzy forumowicze to można ćwiczyć w taki sposób żeby po 2-3 godzinach ćwiczenia nie czuć zmęczenia ale wręcz odwrotnie następuje wzmocnienie.Nigdy nie należy ćwiczyć do całkowitego zmęczenia bo skutek jest odwrotny od zamierzonego.
-
AutorWpisy




