Odpowiedź forum utworzona
-
AutorWpisy
-
09/06/2007 o 08:06 w odpowiedzi na: problem w graniu forte wysokich nutek i tych przy samym dole #4325StudentCzłonek
Hej!
Moim zdaniem diagnoza Twojego problemu jest prosta. NIe chce uogolniac ale 3/4 trebaczy ma z tym problem. Ja takze. Ciagle pracuje nad tym problem. To co jest odpowiedzialne za niemoc grania w sposb „słyszalny” to tak jak napisał barteq_bm to ilośc alikwotów w dźwieku. Innymi słowy jeśli nie osiągnie się dźwięku soczystego, trafionego w jego centrum tam gdzie dźwięk jest najbardziej soczysty i posiada duzo alikwotow to nie wiem ile bedziesz ćwiczył na trabce NIGDY nie bedzie się słyszalnym w orkiestrze czy w innym zespole. Co wiecej. Warto zapamietac sobie zasade, która stosował i o której powiedział Bud Herseth z Chicago Symhpony. „Kiedy pojedyńczy dźwięk brzmi pięknie, soczyście na pewno jest poprawny intonacyjnie i odwrotnie”. Jest to genialna rada jak Bud Herseth udzielał swoim studeną. Nie innej możliwość aby zagrać poprawnie intonacyjnie kiedy nuta nie brzmi ładnym brzmieniem. Jak zauważycie, od raz rozwiązuje się problem intonacji, kiedy zaczynamy grac swobodnym otwartym tonem. Kolejna rada jest utrzymanie tegoż samego nasycenia przez cała skale instrumentu. NIe wazne czy góra czy dół. Wszystko ma być tak samo tłusta brzmiące. …….i tu właśnie łatwiej napisać o tym niż to wykonać 🙂 Jestem przekonany jednak, ze własnie osiagniecie „równej” barwy w całej sklai instrumentu zapewnia, że potrafimy już w bardzo dużym stopniu opanować trąbke.
Podsumowujac
* Musisz nauczyc się, że im usta beda bardziej swobodne tym swobodniej beda wibrowaly i dawały Ci otwart ton.
* Im swobodniej bedziesz dmuchał, szerokim strumieniem powietrza tym usta bede swobodniej poddawac się temu strumieniowi i lepiej wibrowac.
* Im swobodniejsza bedzie Twoja klatka piersiowa czyli nie spieta( podnoszaca się przy wdechu i opadajaca przy wydechu) tym swobodniej bedziesz dmuchal.
Ja uważam, ze są dwie drogi grania na trabce:
1 Droga to ta, gdzie 80% wysiłku robia usta-to daje niezla skale ale gra się dzwiekiem cienkim i zacisnietym oraz ogranicza kondycje.
2 Droga to ta gdzie 80% wysiłku robi powietrze. Mankamentem tego jest na podczatku mała skala oraz to, ze ta technika wymaga 99.9% wyluzowania całego ciała. Nawet najmniejsze spiecie ciała ogranicza swobodny przepływ powietrza co za tym idzie od razu usta przestaja działa poprawnie. Efektem jednak jest bardzo bogaty dzwiek w alikowty i naprawde gigantyczny ton przy minimalnym wysiłku.
StudentCzłonekHej
Przyjacielu, trąbka to nie gitara czy pianino, ze po dwóch dniach bedziesz gral melodyjki i wydobywal dzwieki całej skali instrumentu. Jak na drugi dzien gry to i tak masz ładną skala. Proponuje udać się do dobrego nauczyciela na pare lekcji. Warto by było to uczynić, abyś dobrze poznał podstawy czyli: jak swobodnie oddychać i ogólnie mieć rozlużniony aparat „zadęciowy”. Warto też zapoamiętać sobie zasade już na samym początku nauki: NIe ważne co gram, nie ważne jak wysoko gram, nie ważne ile gram, WAŻNE JAK GRAM=JAKOŚĆ gry. Jeśli na początku nauki nie postawisz od razu na prawidłową gre, prawidłowe ćwiczenie,prawidłowy oddech, lużne usta to trąbka bardzo szybko się zemśći i utrudni CI serdecznie zycie. Dlatego naucz się grać tylko te dzwieki do a1 dobrym brzmieniem, soczystym tonem a reszta sama przyjdzie.
StudentCzłonekHej Andrze 87
Przeczytałem Twój post. Piszez w nim wiele mądrego. Jeśli moge wstawić swoje 3 gorsze to …. za pewne chodzi CI o „warm-up” czyli po angielsku „rozgrzewka” a nie „worn” ale domyślam się, że to tylko literówka 🙂
StudentCzłonekHej
Generalnie jak chcesz rozwiazac problem gardła to nie możesz na początku do tego wykorzystywać instrumentu poniewaz on zawsze bedzie stymulowal zle nawyki. Potrzebujesz ćwiczen oddechowych, które pomoga Ci zrozumiec i poczuć co to znaczy otwarte gardło. Otwarte gardło to zadna swiadoma próba „otwieranie” go podczas grania tylko takie zwykle uczucie jak masz podczas zwyklego zdmuchiwania świeczki na torcie urodzinowym. Wtedy czujesz, że swobodnie dmuchasz, leci powietrze, nic sie nie sciska itp itd. To zwykle i naturalne uczucie przenosisz po tem na instrument.
Granie przedec na samym poczatku pracy nad tym problemem nic tu nie rozwiąza a tylko utwierdzi zly nawyk. Na przedecia bedzie miejsce pozniej kiedy zrozumiesz o co chodzi z swobodnym dmuchaniem.StudentCzłonekbarteq_bm napisał:
[quote]trzeba ryzykować i iść za głosem serca, bo muzyka to nasza miłość na całe życie[/quote]Nic wiecej nic mniej. Ja po to ucze się grac na trabce, po to jezdze na rózne lekcje, po to chce się doskonalic aby miec wiekszą frajde z tego co robie a gdy już będę miał na tyle zsynchronizowane moje ciało z moją głową i trąbka będzie reagowała na każdą moją myśl wtedy będe pewien, że moja „wiadomość” trafia jeszcze pełniej do ludzi dając im tym samym jeszcze większą radość z przeżywania muzycznych chwil. Chcę być po prostu muzykiem, nie trębaczem.
StudentCzłonekWitam wszystkich!
Faktycznie temat zaczyna robić się ciekawy. Zgadzam się z Mactrem ,ze zawód nasz staje sie niestety coraz bardziej nieopłacalny. Mało tego, pracując jako trebacz w filharmoni czy teatrze można zapomnieć o comiesiecznym odkładaniu sobie „jakiś” pieniędzy, kupnie nowych samochodow itp.
Moja refleksja jest taka. Podobnie jak Mactr nie wyobrażam sobie robić w życiu nic innego! kurcze, już wiele razy uświadomiłem sobie jak bardzo kocham to co robie. Jest jeszcze jeden niewymierny aspekt naszego zawodu. Czy to granie w orkiestrze czy solo czy kameralnie daje takie niepowtarzalne przeżycia czysto „duchowe”, że żaden zawód inżyniera, czy pracownika w banku za biurkiem czy specjalisty od spraw marketingu nie jest wstanie KOMPLETNIE ZROZUMIEĆ co dzieje się w naszych głowach kiedy mamy radość po zagraniu dobrego koncertu!.
Wpólne muzykowanie jest czymś tak mocno dającym radość z tego, że się żyje jak rzadna inna rzecz na świecie. Chyba, żę mówimy jeszcze o potomstwie czyli pociechach 🙂
Potraficie sobie wyobrazić taką sytuacje- Zostajecie pracownikiem jakimś takim powiedzmy birowym. Dostajecie ok.2000 zl na miesiac ( to i tak duzo chyba) i wasza robota wyglda tak.
– 8:00 rano idziesz do pracy. Przez cały dzień słyszysz : Panie XY prosze wypełnić dokumenty, prosze zanieść dokumenty, prosze napisac do…prosze zrobić zestawienie czegos….i tak do 15 przez 5,6 dni w tygodniu. Po pół roku czasu chyba bym oszalał z nudów, mało tego…..
Zawód muzyka to coś wiecej niż sama praca. To pewna radość z tego co się robi dla siebie i daje innym w postaci koncertów, lekcji itp itd. Wiem, że w dzisiejszej Polsce brzmi to troche idealistycznie troche jakby oderwane od rzeczywistosci ale….moim zdaniem tak powinno to wygladać.StudentCzłonekHej
Wszyscy chyba przechodzili przez ten sam problem co Ty. Rozwiązanie jest proste. Powyżej a2 przestajesz pracować powietrzem a cała robote przekładasz na wargi. Proponuje duuuuużo ćwiczeń oddechowych oraz staraj się utrzymywać ten sam luz jaki masz podczas grania w oktawie razkreślnej. To naprawde działa!
StudentCzłonekCeść Rech!
Nie narazisz się, żadnemy członkowi tego forum i nie przepraszaj, że kogoś urazisz. Twoje myślenie nie jest błedne i za nic nie będziemy CIe prostować 🙂 To forum tak mi się wydaje, jest do wyrażania swoich subiektywnych opni a jeśli tak, to znaczy, że są to Twoje przemyślenia i masz do nich pełne prawo. Wiecej pewności w stwierdzeniach drogi Rechu 🙂 przecież nikogo nie obrażasz!
Co do B&S’ow to powiem jeszcze, ze to nie są instrumenty w których można zakochać się od pierwszego wejrzenia. Fakt, sprawiają wrażenia „przyciężkich” i tego nie da się zaprzeczyć. Moim zdaniem brakuje im troche lekkosci zarówno w samym wyglądzie jak w w graniu. Wydaje mi się, ze firma ta będzie jednak się rozwijać i doskonalić swoje instrumenty. Schilke rulez!
-
AutorWpisy




