Odpowiedź forum utworzona
-
AutorWpisy
-
mactrCzłonek
Witam!
Podpisuję się pod tym, co napisał przedmówca. Nie ma ustników dla zawodowców. Jak Ci leży super-płytki, to graj na takim; jeśli ustnik-wiadro, to wybierz taki. Co innego gdybyś chciał uczyć się od podstaw na wiadrze, to już byłby jakiś problem.
Druga sprawa: usta nie zareagują z powodu zmiany koloru, ale zareagują kiedy jesteś po prostu uczulony na jakiś składnik „złotego” pokrycia.
Jeśli chodzi o porównanie obu ustników – nie ma lepszych i gorszych w ogóle. Można nawet powiedzieć, że Polmuz nie jest pod żadnym względem gorszy od Monette. Jak ktoś na polskim ustniku ma skalę 4 oktaw i może grać cały dzień w dynamice fffff, to jest ok i nie powinien nawet myśleć o innym sprzęcie :).
Jak masz możliwość, to pograj sobie parę dni na tym i na tym. Krzywdy sobie nie zrobisz raczej, a będziesz miał pełny obraz.W ogóle to polecam Bachy :).
Pozdrawiam i zapraszam do urn :)!
mactrCzłonekCześć!
Kolego Gajowy, gram na trąbce już trochę latek i jestem prawie pewien :), że mam B trąbę i żeby zagrać na niej B (w stroju B :)) muszę użyć 1 palucha (jak doznam momentalnego oświecenia i przypływu całej mej mocy :), to jestem w stanie zastosować w pewnych przypadkach krycie zastępcze, ale to nieważne 🙂 :)). Skołuj sobie aplikaturę na B trąbkę i graj z fortepianem (pamiętaj o transpozycji) – wtedy będzie wiadomo o co biega :).
Dyskusja jest trochę offtopowa, ale ciekawa, hehe – może by ją tak przenieść do innego działu forum :).Pozdrawiam!
PS
A wszystkim polecam to:
mactrCzłonekCześć!
Nic nie zrozumiałem z tego, co napisałeś, chłopie :).
Nie wiem naprawdę, co ty tam na dole wydobywasz – w każdym razie B (każde jedno) zasadniczo leży pod pierwszym paluchem.
B4 znajduje się tak daleko nad liniami, że nie ma sensu go notować na tej wysokości i rzeczywiście jest dość ciężko to wydobyć :). Ale pocieszę Cię – potrafi to sensownie zrobić może kilkunastu, kilkudziesięciu ludzików na świecie :).
Teraz serio, rozumiem, że się dopiero uczysz podstaw zasad muzyki… Fajnie, że dociekasz, ale na początek książeczki i trąba w dłoń, a filozofię i używanie dziwnych określeń itd. polecam na kiedy indziej :).
Wyjaśnij jakoś składnie o co chodzi, to na pewno się dogadamy.Pozdrawiam!
EDIT
aj, teraz zauważyłem, że to dział „Coolman” a my tu toczymy durnowate dyskusje, sorki :)…
mactrCzłonekCześć!
Pewnie wielu chciałoby odpowiedzieć z dumą i ogromną satysfakcją na post Gajowego, ale jak już się zalogowałem… :). Więc informuję Cię Brassowiczu, że między innymi na płycie „Hot House” Arturo Sandovala doliczyłem się as4 – na normalnej B trąbie oczywiście (a można i wyżej). Fajnie, co? Ogólnie niezły pretekst się znalazł, żeby gorąco polecić tę płytkę – jako jedną z niewielu w dorobku Arturka, o której można bezspornie powiedzieć, „dużo techniki, ale jeszcze więcej muzyki” :).
Wracając do tematu – słuchając starego Maynarda, jakichś kolesi na You Tube, mam wrażenie, że skala trąby nigdy się nie skończy, heh… co za życie.. 🙂To tyle i pozdrawiam!
PS
Mamy tu na Brassie paru forumowiczów, dla których As4 to z pewnością kwestia czasu :).
mactrCzłonekCześć!
Mandre, gdzie tu smyczki? 🙂 Chyba na zdjęciu tylko :). No chyba że na żartach się nie znam… hehe.
Nieźle ta orkiestra gra, ale przez te bębny to i tak mnie szlag trafi :).Pozdrawiam!
mactrCzłonekWitam!
Wprawdzie nie jestem jakimś wielkim znawcą i wielbicielem orkiestr dętych (poza m.in tą/tymi, która „produkuje” soundtrack do wspaniałego filmu „Brassed Off” :)), ale kawałek, który zwie się „Oregon” jest po prostu świetny.
Kurde, mam jego kilka wersji i niestety żadna nie wykorzystuje w pełni tego, co niesie ten utwór – albo kwadratowe bębny, albo płaska blacha, albo inna cholera…
Tak sobie myślę, że mógłby nagrać to jakiś mocno poszerzony niezły big band. Gdyby tak dołożyć jeszcze piano, basówkę i w ogóle sekcję rytmiczną wystawić na pierwszy plan, hmm… Albo nawet przeinstrumentować to na porządny skład symfoniczny. Uaaaa…Inne rzeczy tego pana też są niezłe. Szkoda tylko, że mało u nas orkiestr, które biorą się za takie utworki i jeszcze są w stanie jako tako to wykonać.
Pozdrawiam!
mactrCzłonekWitam!
Wracając do pytania zadanego przez Andrew (chyba domyślam się, o co mu mniej więcej chodzi :))…
Też jestem ciekaw, jak Pan grał i w ogóle – rozwijał się – na różnych etapach szkolenia trąbkowego.
Wielu z nas pewnie nieraz zastanawia się, co (i czy w ogóle coś) bedzię z naszej gry powiedzmy za tyle i tyle lat, jeśli teraz jesteśmy na takim i takim etapie itd.Czy kończąc liceum muzyczne/średnią grał Pan już gdzieś „zawodowo”? Jak Pan może ocenić swoją grę pod względem techniki i świadomości w ogóle, jeszcze przed rozpoczęciem studiów na „Rozrywce”?
Czy na tym etapie wyróżniał sie już Pan w jakiś sposób swoją grą (chodzi mi o takie „przyziemne” sprawy, jak góra, szybkość itd.:)). W jaki sposób (z czyją pomocą) doszedł Pan do takich, „całkiem niezłych” 🙂 efektów? Może ogólną łatwość gry miał Pan od początku nauki (tacy też bywają)?
Jednym zdaniem – czy przed rozpoczęciem studiów był już Pan na tyle pewnym instrumentalistą , że mógł Pan sobie powiedzieć: „cholera, będzie można z tego kiedyś wyżyć, jest naprawdę dobrze itd.” :).Jestem pewien, że Pańska (możliwie najbardziej szczegółowa :)) odpowiedź zainteresuje niejednego Brassowicza :).
Dziękuję i pozdrawiam!
mactrCzłonekWitam!
Za 5 kafli świat używanych trąb staje dla ciebie otworem :). Jak się baardzo dobrze rozejrzysz, to kupisz świetną rurę i nawet na flugel może wystarczyć :). Poluj na Schilke, jakiegoś fajnego Kanstula – może z USA, Selmera, B&S (jeśli lubisz ćwiczenia z ciężarkami :)), albo jakąś górną Jamaszkę. A jak nie wiesz, co brać, to najlepiej daj mi ten 5000 – ja zrobię z nich dobry użytek :).
Pozdrawiam i powodzenia w poszukiwaniach!
-
AutorWpisy




