Odpowiedź forum utworzona
-
AutorWpisy
-
mactrCzłonek
Witam!
Dopiero teraz zauważyłem ten temat.
Mam podobną sytuację – chociaż porównując to do obrazka sprzed np. 5 lat to teraz już praktycznie nie ma problemu :).
Mnie wyskakują dwie „gule” (z obu stron, pod brodą – chyba na wysokości węzłów chłonnych). Przy piano są niewidoczne, ale można je wyczuć pod palcami, a w okolicach forte są dość duże. W tej chwili nie gram już w pozycji jakbym „miał się wywrócić zaraz na plecy”, mam brodę na (chyba) normalnej wysokości, więc średnio to widać i nie przeszkadza mi TO w ogóle (nigdy nie przeszkadzało).Tak, jak mówisz – kiedy „wypych” jest, to znaczy, że w kanale jest powietrze, a kiedy przy podchodzeniu do góry wszystko mi się chowa, to oznacza, że nie ma wtedy w 'rurce” powierza. I rzeczywiście – wtedy jestem ściśnięty.
Kiedy wydmuchuję swobodnie powietrze (duże ciśnienie, małe – nie ma znaczenia) nic nie widać. Wystarczy, że wprowadzę wargi w wibrację (nawet cichutko) – gule się pojawiają :).Wniosek: wiadomo, że momentalnie „zamknięty” aparat gry i w końcu już brzęczące wargi, w pewien sposób zamykają drogę powietrzu i stawiają opór swobodnemu wydmuchowi (takiemu, jak przy chłodzeniu zupy), co powoduje, że w obszarze „od płuc do zębów” 🙂 mamy jakieś tam sprężenie powietrza. Powietrze to próbuje gdzieś uciec (nie ma szans :)) i pompuje „balonik”. U jednych to widać, u innych nie (anatomia). Ale zasada działania jest u wszystkich ta sama.
Nic odkrywczego raczej, więc ostatni akapit można usunąć :).Pamiętam, że dawno temu nawet profesor Cecocho nie mógł mi jednoznacznie powiedzieć, o co chodzi, więc sądzę, że chodzi o uwarunkowania anatomiczne – trzeba by pogadać z laryngologiem. Zresztą, nie wydaje mi się, żeby jakiekolwiek zaniedbanie na jakimś etapie nauki mogło spowodować takie zmiany anatomiczne. Ja to chyba miałem od zawsze :).
Ja bym się na kogokolwiek miejscu nie przejmował – zwłaszcza, jeśli to nie przeszkadza :). Ja gram z tym cholerstwem kupę lat i na razie mnie to nie zabiło, hehe.
Przepraszam, że wydaje takie osądy na nieswoim forum :), ale już tyle razy byłem z tego powodu obiektem wielogodzinnych obserwacji, z których nic nie wynikało, że nie mogłem się powstrzymać od wtrącenia się :).
Pozdrawiam!
PS
Do Piotrka z Wrocka: co na ten temat mówi Twój nauczyciel?mactrCzłonekCześć!
Oj Tofiku, Tofuku… 🙂
Jak można polecać Caruso człowiekowi, który ma trąbę w rękach od trzech miesięcy? Granie ich na pewno nie pomoże trębaczowi, który nie ma jeszcze w pełni „wykształconego” aparatu gry. To przecież nawet nie są etiudy – to jest metoda „siłowa”, która nieodpowiednio wykorzystywana może być całkiem zabójcza :).
Nie ma tam gdzieś nauczyciela, który dobierze odpowiednie etiudy i ćwiczenia? Jeśli nie, to trzeba starym sposobem ruszać Arbana od początku chyba, co?Pozdrawiam!
mactrCzłonekCześć!
Czytałem parę rzeczy o tym.
Doodle to jazzowy odpowiednik podwójnego w klasyce. Nie jest takie ostre i swinguje, co przy podwójnym jest raczej trudno wykonalne. Clark Terry jest jednym ze specjalistów od takiej artykulacji, chociaż częściej spotyka się ją u puzonistów niż trębaczy. Nie próbowałem tego ćwiczyć, ale nieraz wychodzi to w grze (nieklasycznej) mimowolnie i raczej nie jest to jakaś wielka filozofia – wymaga chyba tylko troszkę innego wyobrażenia o sylabach w podwójnym stacc.
Tak mi się przynajmniej wydaje :).Pozdrawiam!
mactrCzłonekCześć!
Nie kupuj nowego tłumika w Polsce!!! Możesz się załatwić na kilkadziesiąt złotych na jednej sztuce!
Polecam sklep http://www.thomann.de
Za 225 PLN będziesz miał stamtąd 2 tłumiki DW i jakiś bonusik :)!
Jeśli masz kogoś, kto mógłby Ci przywieźć sprzęt z Niemiec, to tylko tam (wysyłka do Polski – kilkanaście euro, niestety). Na terenie Niemiec koszty są zerowe (albo 1,2 euro), więc najlepiej zamówić przez net na niemiecki adres, a potem niech ktoś Ci osobiście to przywiezie – oczywiście, jeśli masz taką możliwość.
http://www.thomann.de/gb/deniswick_dw5506.htm
http://www.thomann.de/gb/denis_wick_dw5504_daempfer.htmJa tam kupiłem powyższe zabawki – ceny są śmieszne. Tłumik z linka drugiego – 24 euro w stosunku do 145 złotych w polskim sklepie. Tu jesteś do przodu około 50 złotych. Może to niewiele, ale ja nie daję zarabiać cwaniakom w Polsce.
Jezu, stosunek cenowy tłumika wah-wah to 178 PLN do 33 euro. Niech się nasi wypchają :). Zresztą, większości nowego sprzętu nie ma sensu kupować u nas – można się narazić na niezłe straty.Jeśli chodzi intonację to z raczej z każdym wah-wah pójdziesz do góry, ale to nie problem. Straight natomiast nic nie robi z herzami. :). Wah-wah DW brzmi dosyć ostro (w porównaniu do popularnego AK np.), ale dzięki temu nic nie buczy – jest przenikliwie i klarownie. Straight to coś pięknego – naprawdę wielka radocha jest z tego dźwięku i w zasadzie w ogóle nie „zapycha”.
Polecam blaszaki od DW i Thomann – świetna obsługa (w takim „sklepie” pracuje kilkadziesiąt osób, nikt nie robi łaski, że Ci w końcu wyśle towar, automatyczne potwierdzenie przyjęcia zamówienia/wysyłki), szybkość (poza weekendami wysyłają chyba momentalnie :)).
Pzdr!
07/12/2007 o 01:12 w odpowiedzi na: Bergeron, Hession, Miyashiro + bonus – to trzeba zobaczyć! #13990mactrCzłonekSory, to byłem ja – powyżej 🙂
mactrCzłonekCześć!
Interesowałem się kiedyś tym tematem i jest tu gdzieś troszkę o tym. Widzę, że musisz mieć niezłe jazdy na punkcie elektroniki skoro zamierzasz używać takich zabawek z trąbą :). Niestety, nie wiem co to za sprzęt i jak brzmi. Zastanawiam się czy (pomijając looper) nie lepiej zaopatrzyć się w wysokiej klasy kamerę pogłosową, np. Lexicon MX200 i jakiś Foot Switcher? Masz wtedy wszystko w jednym pudełku w racku, a dostęp do tego przy pomocy jednej nogi :). Widziałem taki zestaw u Adama Wendta (+ mike i bezprzewodowy system SD SYSTEMS, wow! :)) i brzmiało to momentami kosmicznie – oczywiście pomijam już umiejętności tego gościa, hehe.
To wg mnie rozwiązanie, które daje chyba nieograniczone możliwości zabawy i w zasadzie zmieścisz się w 1500 PLN 🙂 (bez zabawek od SD). Ewentualnie możesz zaopatrzyć się jeszcze w jakiś pedał do sterowania efektem wah-wah np.
To oczywiście tylko moja opinia :).Pozdrawiam!
mactrCzłonekCześć!
Wg mnie – stój sobie jak Ci wygodnie :). Niby są jakieś tam zasady odnośnie prawidłowej postawy z trąbką, ale… patrząc czasami na Nakariakova, Wojtasika, Milesa 🙂 czy nawet nieraz Wyntona, odnoszę wrażenie, że te prawidła nadają się do rozbicia o kant d… :). Wiadomo, że granie z brodą przy klatce czy postawa z garbem są tak pożyteczne, jak jeżdżenie na rowerze bez siodełka, ale zasada jest chyba jedna – nic nie ma nienaturalnie i niepotrzebnie blokować strumienia powietrza z płuc aż do ustnika. Jeśli masz trąbę w podłogę a wymiatasz co Ci się podoba i do tego się nie męczysz, to sobie tak stój. Mnie się tak przynajmniej wydaje :). Nie polecałbym przesadnego „otwarcia”, czyli łokcie na chama uniesione, brody mocno w górze, bo to „ciągnie” trochę do tyłu (już się na tym przejechałem). A jak Ci się dobrze gra stojąc na jednej nodze to sobie tak graj :).
Ustawienie żuchwy do postawy ma się wg mnie nijak – możesz sobie przecież grać w podłogę z dolną szczęką wysuniętą.Pozdrawiam!
mactrCzłonekWitam!
Wielkie dzięki za link. Dowiedziałem się o tym występie po fakcie i już myślałem, że nie da rady tego kiedykolwiek obejrzeć, a tu proszę…
Majewski trąbi przepięknie (czyli po swojemu i za ładnie jak na taki słaby program) – smaki są, a jakie nutki na fermacie ładne :). Niby nie ma co grać, ale jednak co klasa to klasa. Kurczę, nikt tak nie gra na fliglu u nas jak pan Robert M.
Aranż dość fajny, band brzmi bardzo przyzwoicie, publika nie robi wiochy, czyli jest dobrze.Więcej takiego czegoś w naszej g…. telewizji.
Pozdrawiam!
PS
„Dzieci Sancheza” i nie inaczej :). -
AutorWpisy




