Odpowiedź forum utworzona
-
AutorWpisy
-
StudentCzłonek
Blues napisal:
[quote]Ogólnie gra mi się dość dobrze, mam skalę do d3, ale mam problem z zadęciem, strasznie się spinam i brakuje mi luzu. Czasami uda mi się w domu na spokojnie, uda mi się rozluźnić usta, ale jak trzeba coś konkretniejszego zagrać to znów wszystko się kaszani, spina i zaciska… Sądzę, że to właśnie dla tego mam problem z ładnym dźwiękiem i dobrą dynamiką…[/quote]Zanim coś tam napiszę na postawione przez Ciebie pytanie to tak chcialbym się spytać jakim cudem wychodzi Tobie to d3, skoro masz tyle problemów?? Skoro masz problem z: dobrym dźwiękiem, z dynamiką, ze spięciami, z zaciskiem oraz z luzem to dla mnie masz problem z 95%-tami całej gry na trąbce, więc zastanawiam się czemu piszesz, że gra Ci się dobrze? W tym wypadku to w ogóle nie jest istotne, jaką masz skalę. Nie czepiam się specjalnie, ani też nie chcę się mądrzyć, ale merytorycznie to co napisałeś jest pozbawione jakiegokolwiek sensu.
Czasami odnoszę wrażenie, że niektórzy piszą na pierwszym planie to, że grają do jakiegoś wysokiego dźwięku tylko po to, żeby inni użytkownicy nie traktowali ich mniej poważnie. SKALA TO NIE WSZYSTKO. Przecież wszyscy jesteśmy po to, żeby sobie jakoś pomagać!
Proponuję skontaktować się z DOBRYM profesorem od trąbki, który od samego początku Cię ustawi i wyjaśni takie terminy, jak: oddech, aparat itp. Sądzę, że masz za dużo problemów na zdiagnozowanie ich tu na forum.Pozdrawiam
StudentCzłonekPodszedełś mnie z tym pytaniem o ucznia :p
O sposobie sporadycznego pomagania sobie nochalem wspomniał bym dopiero po pewnym etapie nauki. Napewno nie od razu. Jednak zostaje przy swoim ,ze warto czasmi z niego korzystać chociaż by kiedy oddycha się permanentnie co chcę zaznaczyć, że w wielu utworkach bardzo mi pomogło i jest to sposób szalenie użyteczny.
Pozdrawiam raz jeszcze.
StudentCzłonekquote]To co jest dla nas wygodne i ułatwia nam grę nie zawsze jest dla nas zdrowe i w dalekiej przyszłości może się nam odbić głęboką czkawką.[/quote]
Oczywiśćie ale czy gra na jakimkolwiek instrumencie ,mam na myśli ogólnie grę jest zdrowa? Jeśli ktoś chce zajmować się grą na instrumentach ZAWODOWO to jakby automatycznie musi być świadom, że kiedyś w jakimś stopniu będzie odczówał tego konsekwencje. Każdy inne, jedni mniejsze drudzy większe ale będzie. Może nie do tego stopnia żeby przeszkadzało to komuś normalnie funkcjonować ale nie mniej jednak. Dlatego nie rozpatrywał bym tego w kontekście takim że branie powietrza nochalem będzie prowadziło do czegoś dla nas „niezdrowego”. Jeśli już ma to być „niezdrowe” to z całą pewnością tak samo jak w przypadku brania przez usta. Powietrze, nie ważne czym zassane trafi i tak bezpośrednio do płuc, nigdzie indziej.
Oczywiśćie branie powietrza przez nos jest mniej efektywne niż przez „gębofon” ( fajne określenie 😛 ) i dlatego wydaje być się sporadycznie używane ale nie ma nic wspólnego z jego „niezdrowym” skutkiem.Pozdrawiam Mactra!
StudentCzłonekHej
Strasznie lubie słyszeć jak czasami jakiś nauczyciel powie: nie wolno ci brać powietrza w górną część klatki piersiowej albo możesz nabierać powietrza tylko przez usta a w żadnym wypadku nie przez nos i jeszcze inne takie w stylu” pod żadnym pozorem nie wolno ci…”
Jeśli komuś jest wygodniej brać powietrze nosem to niech bierze jeśli tylko to pomaga mu grać ładniej i pewniej. Moim zdaniem można brac powietrze nawet uszami albo innymi częściami ciała jeśli tylko to komuś odpowiada i nie wpływa na jakość gry. Pełna dowolność. A stwarzanie wrażenie, „że tego nie wolno robić czy tamtego” można włożyć między bajki. Branie powietrza przez nos szczególnie przydaje się kiedy ma sie zagrać jakiś pojedyńczy dźwięk w górym rejestrze a potem czekać kilka taktów pauzy żeby znowu powtórzyć ten dźwiek wtedy aby nie rozwalać sobie ułożenia ust można zaczerpnąć powietrze nosem i mieć tym samym cały czas kontakt ust z ustnikiem.
Pozdrawiam
StudentCzłonekOtóż to!
ZAGRANIE nie jest jednoznaczne z WYKONANIEM.
Znam kilka osób które śmigają Haydna jak tylko chcą. Do tego rozbudowane kadencje itd. No niby fajnie ale…co z tego jak początkowe trzy nuty f,g,a brzmią im jak…jak by nigdy nie stały koło muzyki. Niestety dość często aspekt samego WYGRYWANIA nawet sprawne bierze górę nad sztuką zwaną MUZYKĄ.
Pozdrawiam
StudentCzłonekNie istnieje coś takiego jak łatwy utówr. Każdy jest trudny. Każdy sprawia pewne problemy w zależnośći od poziomu zawansowania na któym ktoś się znajduje. Dla mnie koncert wspomnianego rosyjskiego kompozytora po kilku latach gry na trąbce stał się prościzną ale… jeszcze kilka lat temu był niezłym wyzwaniem.
[quote]Ja np sądzę,żę koncert Es-dur Haydna i Hummla są łatwiejsze niż Karnawał Wenecki….Koncerty trzeba zagrać po barokowemu[/quote]
….Koncerty te zostały skomponowane w epoce klasycyzmu stąd wymagają one klasycznej stylistyki gry a nie barokowej 🙂 to nie ta epoka jeśli chodzi o Haydna i Hummla.
Pozdrawiam
StudentCzłonekWitam
Granie na trąbce piccolo jest świetną sprawą. Dla mnie osobiście gdybym mógł wybierać granie tylko na dużej trąbce bądź tylko na piccolo-wybrał bym tą drugą możliwość.
Żeby w miare sprawnie grać na tzw:”małej trąbce” lub „wysokie trąbce” ( tutaj nomenklatura nazwy tego instrumentu jest różna) trzeba poświecić jej troche czasu aby ją ograć. Największą zmorą trąbek piccolo jest ich intonacja dlatego trzeba nauczyć się kilku alternatywnych kryć które będą rekompensowały nedociągnięcia intonacyjne a jest ich troche…Drugą ważną sprawą jest dobór odpowiedniego ustnika- dość płytkiego który: pozwala łatwiej osiągać wysoki rejestr oraz który pomaga kształtować właśnie takie perełkowe dość jasne charakterystyczne brzemienie tr.piccolo.Generalnie to fajna zabawa, jest troche literatury szczególnie barokowej która wspaniale nadaje sie do wykonania na piccolo. Posłuchajcie Marsalisa który wykonuje wiele barokowych utworów z niesamowitą wirtuozerią i lekkośćią.
Pozdrawiam
StudentCzłonekZ tego co czytam to szukasz trąbki idealnej, idealnie dopasowanej do Twoich potrzeb. Oczywiście jest to zrozumiałe. Wymieniłeś tyle elementów które oczekujesz od swojej nowej trąbki ,ze obawiam się iż w seryjnej produkcji trąbek nie masz co szukać. Najlepszym rozwiązaniem dla Ciebie było by zrobienie trąbki specjalnie na zamówienie ( kto by z Nas o tym nie marzył 🙂 ). Jeszcze troche niestety lat upłynie zanim bedziemy mogli mieć wpływ na nasz zakpuiony własny instrument.
A tak apropo’s czytałem gdzieś w necie, że w Niemczech jest firma która „tuninguje” trąbki. Można tam pojechać ze swoją zwykła trąbką, powiedzieć co by się chciało i oni rozbierają instrument na części-zmieniają np: rurkę ustnikową, krąglik do strojenia, itp itd. I ma sie instrument dostosowany do naszych potrzeb.
Ja na Twoim miejscu dał bym sobie spokój ze Stomvi. Chciałem pożyczyć na kilka dni Stomvi Elite od znajomego. Pożyczyłem i oddałem ją po jednym dniu. Cienizna straszna. Wydaje mi się, że Schilke będzie Tobie odpowiadać chyba najbardziej. Dla mnie to cą cudowne instrumenty.Pozdrawiam
-
AutorWpisy




