Zawsze chciałem mieć jak największą skalę…jak każdy, nawet jak ktoś gada że on to nie lubi grać wysoko to gada bzdury bo tak serio to mu albo matka natura nie dała albo dobrze nie pracuje i mu żal ściska nie powiem co bo inni grają wyżej! Taka smutna prawda ale każdy chciałby grać po górce:) ja także o tym marzyłem. Próbowałem wielu żeczy ale nic nie pomagała (chromatyka, szkółka sandovala, sołdrzyńskiego, tzw. breath attack, dźwięki pedałowe, i tak mógłbym wymieniać bez końca!). Chyba każdy domyśla się z jakim skutkiem – nie grałem wcale wysoko. Wszystko zmieniło się kiedy kumpel z orkiestry pokazał mi pewne ćwiczenie – jest ono bardzo niekonwencjonalne ale działa!!! sami sprawdźcie!!
bierzecie sobie dźwięk załóżmy g2.
trzeba wziąć duuuży oddech, pamiętając o otwartym szeroko gardle.
zapomnijcie wszystkich jakichś atakach powietrzem czy językiem.
zamiast tego po wzięciu dużego oddechu wypowiadacie sylabe „KRU”.
od razu za tą sylabą oczywiście ma uderzyć ten cały słup powietrza.
Odkładacie trąbke i potem kolejny dźwięk gis2 i tak analogicznie pniecie sie coraz to wyżej!!!!
Pozdrowionka!!!!
Pamiętajcie o luzie!!