Odpowiedź forum utworzona
-
AutorWpisy
-
zjacekUczestnik
I niniejszym uzyskałem ostateczną odpowiedź na nurtujące mnie wątpliwości.
Serdeczne dzięki dla Wszystkich, specjalne dla Studenta.
😆zjacekUczestnikRozumiem. Za pomocą obydwu krąglików można dostrajać kupę dźwięków, powtarzam: można, ale czy trzeba? Poza tym nieszczęsnym cis1, d1 dis1, które ponoć najbardziej w całej skali nie stroją? Innym słowy, jeśli [quote]I-szym można dostrajać także-b małe,f1, b1, d2, f2,b2, d3 itd.[/quote], no to w takim razie muszą one chociaż trochę nie stroić, bo po co byś to pisał? 🙂
PozdrawiamPS.: Nie czepiam się bez sensu, tylko staram się uchwycić, co mi osobiście w amatorskim graniu powinno być potrzebne i o czym powinienem pamiętać, a o czym niekoniecznie. Wiesz, rozumiesz…
zjacekUczestnikSkoro tak mówisz… Ale wyżej stwierdziłeś, że trzeciego krąglika nie używasz przy gis1, bo brzmiałoby za nisko – ergo nie wymaga ono dostrajania, brzmi dobrze tak, jak brzmi. Natomiast wysuwanie pierwszego polecasz hurtowo przy wszystkich dźwiękach z jego udziałem. Faktycznie nic nie stroi w tej bidnej trąbce? Każdy prawie dźwięk trzeba dostrajać? Serio pytam.
PozdrawiamzjacekUczestnikA no no właśnie, no właśnie!… – a pierwszy krąglik też się wysuwa dla dostrojenia? Logika podpowiada, że tylko przy cis1 i d1, dobrze mówię?
zjacekUczestnikNo i dziękuję pięknie.
Czyli jednak nie jest tak łatwo… 🙂
PozdrawiamzjacekUczestnikWitam Wszystkich
Mam taką zagwozdkę: trzeci krąglik, jak wiadomo, zaopatrzony jest najczęściej w pierścień, o który można sobie wygodnie zahaczyć palec, ale służy też (albo przede wszystkim) do dostrajania cis1, d1 i dis1. I tu meritum: czy dostrajacie w/w dźwięki raz na zawsze (to znaczy na dany określony czas grania)? czy też operujecie krąglikiem w trakcie grania, na zasadzie „puzonowej”. Ten ostatni wariant jest daleko trudniejszy, dlatego pytam, bo znajomi trębacze wykręcają się od odpowiedzi…
PozdrawiamzjacekUczestnikWitajcie
Też jestem amatorem, trębaczem-hobbystą, więc nie zdarza mi się awaryjna sytuacja typu pięć minut do koncertu, a ja nie rozgrzany. Czasem jednak wiem, że mam tylko nadchodzącą godzinę na granie, reszta dnia będzie raczej zawalona innymi sprawkami, więc jak najszybciej chcę się rozegrać, żeby przejść do spraw istotnych, czyli melodyjek bądź skal, które mnie aktualnie interesują 🙂 No i jak to ktoś wyżej powiedział, jest tyle metod rozgrywania, ilu trębaczy, a mi najlepiej pomaga gra na samym ustniku na dzień dobry. Od znajomego muzyka usłyszałem to samo zdanie, które wyżej przytoczył Student: jeśli zagrasz coś na ustniku, to nie ma siły, żebyś nie zagrał tego na trąbce. Przecież od tego, co się dzieje w ustniku, zależy dziewięćdziesiąt procent dźwięku. Usłyszałem też, że w niektórych szkołach amerykańskich dzieciaki przez pierwszy rok w ogóle nie dostają do rąk trąbki – bzyczą na ustniku przez pierwsze 365 dni nauki. To jest podejście!
Poza tym przedęcia: kwinty od g1 w dół, kwarty od cis1 w górę. Jakoś szybko wtedy mi się wargi uelastyczniają, nie wiotczejąc równocześnie. Po piętnastu minutach mogę w zasadzie zacząć sobie grać coś niezbyt wysoko, po następnych pięciu-dziesięciu jestem fertig 🙂
No a na samym początku kilka krótkich ćwiczeń oddechowych, ale o nich nie piszę osobno, bo na co dzień żyję z używania przepony 🙂 i te ćwiczenia wykonuję niejako już poza
świadomością.PS.: Jeszcze słówko a propos silent brass’u. No oczywiście cudowna rzecz i tak dalej, Debosch wspomniał o rozgrywaniu się w hotelu za pomocą tego cuda. Mój (legendarny już :-)) znajomy muzyk twierdzi, pewnie słusznie, że ćwiczenie na tłumiku wypacza zadęcie, bo trzeba dmuchać mocniej niż normalnie. Zwłaszcza w przypadku Silent Brass’u, który tłumi wszak omal do zera. Ale – paradoksalnie – dobrze to służy rozegraniu (mi osobiście, mówię tylko za siebie:-)), coś jak bieganie z obciążnikami. Zdejmujesz obciążnik i nagle czujesz, jakbyś miał wiatr w nogach. Coś w tym jest…
zjacekUczestnikNo witajcie…
No i kupiłem, wylicytowałem, myślę, że dobry interes zrobiłem. Yamaha II YTR 2320E. [url=http://www.allegro.pl/show_item.php?item=68672126]Można sobie obejrzeć.[/url] I oczywiście dopiero post factum wyszło moje gapiostwo, bo nie przyjrzałem się i byłem cały czas przeświadczony, że jest to tak zwana powszechnie „dwójka”, czyli YTR 2335… Poszperałem sobie teraz trochę po sieci i wyszło na to, że jest to model nienowy, bo Yamaha nie ma go w swojej ofercie. Spotyka się go na aukcjach, jako „student model”. Ale po co ja to wszystko?… Ano było już parę wątków pt.: studium porównawcze różnych yamah, ale tyczyło się to wszystko tylko modeli z końcówką …35. A czy ktoś z Was zetknął się kiedyś z modelem … 20 i do tego E na końcu? Jakieś wrażenia, plotki…? 🙂 -
AutorWpisy



