Odpowiedź forum utworzona
-
AutorWpisy
-
mkrolCzłonek
[quote]
Smurfik napisał(a):
Jak zaczniesz pisać w stylu Mozarta to ci tak może zostać, a pozatym… kto teraz chce słuchać Mozarta ? Na płycie owszem, ale na koncerty idziemy posłuchac współczesnej muzyki… nie żyjemy w klasycyzmie 🙂 😀Co do formy… to chyba nie ma takiego pojęcia w muzyce XXI wieku 😛 😆 [/quote]
1. Robię to w formie cwiczenia. (o co Ci chodzi z tym ze „moze mi tak zostac”?) 😕
2. Bardzo bys się zdziwił, bo na pewno bardzo duzo ludzi chce słuchac Mozarta w tym i ja. Obecnie wiele kompozytorów powraca do dawnych stylów (słyszałes chocby „Gabriel’s Oboe” Ennio Morricone z muzyki filmowej do „The Mission”?)
3. No to chyba potrzebna jest Ci lekcja historii muzyki:-) ,nie chce się wymądrzac, ale jednak istnieje pojęcie formy w XXI w. :P:P Kazdy profesor itp itd Ci to powie:P:P:P
mkrolCzłonek[quote]
luudi1 napisał(a):
Jeśli chodzi o harmonizowanie, to może i macie rację, ale jeśli chodzi o formę to nadal uważam, że trzeba wiedzieć co się piszę, mam na myśli formę, ponieważ od tego zależy m.in. obsada wykonawcza i budowa utworu (nie tylko to, ile części ma utwór, ale jaką budowę posiada poszczególna część).
Pozdrawiam Smufrik i życzę sukcesów …[/quote]W tej kwestii zgadzam się z luudim.
Sam bawię sie w kompozycję (bo to sprawia duzą przyjemnosc) tez mam kilka utworków w otwartej formie. Pokazałem je kiedys pewnemu dyrygentowi, który jest aranżatowem. powiedział mi m. in. , że brakuje w nich własnie formy. Poradził mi, zebym zadał sobie „zadanie kompozytorskie” by wiedziec jak tworzyc muzykę tak jak by to napisał Bach czy Haydn. By np Allegro sonatowe miało swoją ekspozycję, przetworzenie, repryze i kodę. Na początek zaproponował mi krótki kanon dwógłosowy. Okazało sie to bardzo trudne i żmudne, a to ze względu na zasady jakimi trzeba sie kierowac w jego tworzeniu. Zrozumiałem ze wena twórcza to nie wszystko i trzeba miec pewien warsztat i wiedzę. Pózniej wzięłem się za fugi, ale by zacząc musiałem choc trochę wgłębic się w jej tajniki (pierwszy raz byłem zaangażowany w lekcję form muzyki:P:P) Ale z czasem nabiera się w tym wprawy i traktuje sie to jak sudoku, czy krzyzowke. Teraz jestem w trakcie pisania allegra sonatowego (moze to byc pierwsza czesc symfonii) i dbam o to by brzmiała jak z XVIII wieku. Tobie tez polecam takie cwiczenia.
Fajnie Smurfik, że robisz takie rzeczy, wyrabia to twój osobisty styl. A jesli chcesz kontynuowac swoja pasję to musisz kroczyc pewnymi wyznaczonymi sciezkami by w przyszłosci nie posądzono Cię o kicz, jak to się dzieje obecnie z panem Piorem Rubikiem
mkrolCzłonekWczesniej juz był o tym temat
mkrolCzłonekEj no ten Star Wars to normalnie pierwsza klasa!!
Gratuluje swietnego przygotowania:P Największy hit, który gralismy z naszą orkiestra dętą to „Dwie bajki” z repertuaru Dody Elektrody:)mkrolCzłonekZdaję sobie sprawę z tego, ze mogą po prostu nie miec czasu. Zapraszając Coolmana (którego serdecznie pozdrawiam), sprowadziliscie na forum instrumentalistę „siedzącego” w muzyce rozrywkowej (oczywiscie na pewno klasyka nie jest mu obca, kazdy z nas od niej zaczynał).Więc dla równowagi przydałby się kolejny autorytet z tej drugiej dziedziny . Zresztą – jestem pewny, ze Ty Adamie, tez jestes za tym i masz podobne zdanie co do tego tematu. 🙂
mkrolCzłonekZaproszenie p. Sebastiana Sołdrzyńskiego do forum Brasserwisu to strzał w dziesiątkę (chociaż przyznam się, że mało wiem o nim i o jego karierze, muzyce). To niewątpliwy prestiż dla forum. Wiem, że admin lub Adam juz o tym pewnie myśleli; czy byłoby możliwe zaprosić jakąś znaną osobistość z kręgu trąbki klasycznej ?
mkrolCzłonekmactr napisał:
[quote]Wskazane jest, żeby wykonywać to w komorze próżniowej, w temperaturze -14 stopni w skali Kelvina.[/quote]Uwierzyłbym w ten tekst, gdyby nie, własnie te -14 st Kelwina:P (0 st Kelwina to najnizsza mozliwa temperatura, w której zamiera ruch cząsteczek -ok 265 st Celsjusza- i chyba naukowcy nie potrafią jeszcze osiagnąc takiej temperatury)
PS. Myslałem drogi mactr’rze, ze faktycznie znalazłes cos o tym zjawisku , poza tym tekst naprawdę smieszny, a raczej groteskowy jak na taki temat (oczywiscie pozytywnie go oceniam)
PS II Mam poza tym dar do zapamietywania małowaznych ciekawostek i z tymi kelwinami tez pamietałem:P;P (np: czy wiedzieliscie, że Władzysław Reymont samodzielnie nie odebrał nagrody Nobla, bo był akloholikiem i tak „dał w czajnik” ze nie dał rady przyjechac do Oslo) 🙂
PS III A tak w ogole to trochę przekształciłbym ten temat w „Znak na ustach po przykładaniu ustnika do warg” To też jest jakis problem. Miałem kiedys smieczną sytuację z tego powodu. Nie kazdy szary człowiek nie związany z muzyką ( a nawet większosc instrumentalistów nie grajacych na instrumentach blaszanych) nie wie ze po graniu powstaje nam owe „kółeczko” . Miałem po lekcji trąbki przerwę przed zajęciami z fotrepianu i pobiegłem na chwilkę do sklepu. Ekspednientka dziwnie sie patrzyła:P:P klienci tez.
Lecz widze rozwiązanie tego problemu – przyłozyc cos zimnego do warg (wiem z autopsji), lub zjesc lodzika:P Zimno obkurcza naczynia krwionosne i slad szybko znika:) (ale sie zrymowało hehe..)mkrolCzłonekHehehehehe 🙂 🙂 🙂 🙂 😀 😀
A tak poza tym to fajne miał wdzianko:P Bardzo fajny i śmieszny miał ktos pomysł:P:P:P
-
AutorWpisy




