- Ten temat ma 24 odpowiedzi, 9 głosów, a ostatnio został zaktualizowany 18 lat, 10 miesięcy temu przez coolman.
-
AutorWpisy
-
16/02/2007 o 13:02 #13441JazzikCzłonek
Z tymi wojskowymi orkiestrami to mam mieszane uczucia. Ma to swoje plusy – znam kilku muzyków którzy sobie bardzo to chwalą. Częśc aktulanie gra w Orkiestrze Reprezentacyjnej, część to emerytowani muzycy z tej orkiestry … no właśnie – około 45 lat, przyzwoita emerytura i nieźle płatne grania kilka razy w miesiącu. Na pewno jest to jakiś sposób na życie. Z drugiej strony spotkałem się z opiniami że ta orkiestra nie pozwala się rozwijać – ciągłe wyjazdy, musztry (nie nalezy zapominać że jest sie tam w pierwszej kolejności żołnierzem, a dopiero potem muzykiem). Nie wiem jak jest z poziomem w mniejszych orkiestrach … słyszałem ze więcej się tam pije niż gra. Co kto lubi … osobiście mam wrodzoną niechęć do armii 😡
17/02/2007 o 18:02 #13443JazzikCzłonekhehe … mam nadzieję mactr, że grasz z lepszym timem niż piszesz 😀
taka mała dygresja … żeby pokazać że w Polsce wcale poziom nie jest taki niski w porównaniu do USA – obejrzyjcie [url=http://www.youtube.com/watch?v=cl5h6-xyGl8]TEN FILMIK[/url]
Gdyby w polskiej telewizji ktoś tak zagrał zapewne kilka osób, które zaprosiły go do progranu straciłoby pracę 😀17/02/2007 o 19:02 #13444markCzłonekJazzik, tak to właśnie jest, jak ktoś nie może się doczekać swoich 5 minut. Jak trzeba porządnie zagrać to najważniejsze żeby patrzeć w kamerę… Ale mu oczka latały!!! a nutki bokiem czmychały….
No ale krytykować łatwo!EDIT:
Panowie, wiem, że nie temat na rozwijanie dygresji Jazzik’a ale jakoś niemogłem… Zauważcie że gość gra z promptera 😆 i tu jest pies… jak zamka oczy to mu dobrze idzie!17/02/2007 o 22:02 #13445mactrCzłonekWitam!
Jazzik, na tajm akurat nie narzekam :).
Nie wiem zupełnie o co chodzi Wam z tym faciem z linka.
Przed kamerą wycelowaną we mnie lepiej bym raczej nie zagrał :). Może i ten trębacz ma momentami dziwną artykulację, nienaturalną barwę i gra w kółko to samo (i zmienia rury jeszcze, łał), ale nie ma w tym nic strasznego. Poza tym, to wszystko wygląda mi na jakiś konkurs talentów albo imprezę charytatywną, na której zagrali przypadkowi ludzie, więc nie widzę problemu…Ładny utwór, co :)?
Pozdrawiam!
PS
Już dajmy lepiej spokój jakiemuś zestresowanemu faciowi i trochę ponarzekajmy 🙂17/02/2007 o 23:02 #13446marigauxUczestnikwitam panowie
juz dawno w jesnych z amerykanskich gazet zawod muzyka jazzowego byl w 1 dziesiatce najmniej oplacalnych zawodow, za przyjemnosc zarabiania czyms co sie kocha trzeba placic.
jeden z czolowych muzykow polskiej sceny jazzowej powiedzial mi- muzyka to hobby dla bogatych.
a co do trebaczy dlaczego wszyscy sie tutaj czepili sie wyksztalcenia akademickiego, przeciez patrzac w przeszlosc np amostrong byl samoukiem, a ogolnie ludzie po akademiach graja w wiekszosci podobnie bo oni sie nauczyli grac; za duzo techniki a za malo muzyki, miles na kind of blue gral bardzo prosto technicznie ale z jaka glebokoscia, smiac mi sie chce (bez obrazy) kiedy ktos mowiac o jazzie muwi o drobnych bledach technicznych- LUDZIE miles robil bledy non stop tylko wychodzil z tego mistrowsko np poprzez przejsciowe dzwieki obce ktorych wczesniej w zamysle wcale nie mial a wyszlo jeszce ciekawiej !!!!
zastanawiam sie czy ktos z Was kojazy np takie nazwisko jak andzrzej przybielski o ktorym juz nawet slyszalem ze prawie nie zna nut (bo widac za szybko gra)
czy ktos wie kto to jest np saxofonista janusz smyk ??????
poprostu sa ludzie ktorzy przepadaja nawet za graniem standardow i oni poprostu nie zarabiaja, wiec czasem musza jakas haltore stuknac
i prosze nie mieszajmy klasyki z jazzem przerciez jak pianista klasyczny „gra” jazz to to slychac po 8 taktach ze to jest poprostu sztuczne!!!!wiadomo ze improwizacja wymaga znajomosci harmonii itd. ale to je3st tylko podstawa a nie jest tak ze bez akademiii to juz jest blacho
trzy strojace i zagrane pieknym dzwiekem nuty sa czesto lepse od serii 32a co do kwestii telewizji nigdy nie byla i nie bedzie ona zadnym wyznacznikiem umiejetnosci i jakosci grania, a umiejetnoscia autosprzedazy, a co za tym najczesciej idzie granie tego czego pragnie publika
dowodem moze nam tutaj posluzyc sam coltrane o ktorego muzyce dlugo pisano groteska, any-jazz itd, dzisiaj wiele lat po jego smierci dopiero swiat (w tym usa) sklania glowe przed jego freejazzem.
no i tak doszlismy do freejazzu i takich plyt jak ascension coltrane’a gdzie na trabce hubbard dla co niektorych brzmi jakby nie umial grac, a w tym stylu gra np wspomniany wczesniej przybielski, stanko rowniez grywal kiedys free np w kulpowiczem na pianie
a wyrazem sukcesu stanki napewno nie jest jego oecnosc w telewizji a to ze jego plyty mozna kupic w kazdym pozadnym sklepie na calym swiecie, a on jest skromnym czlowiekiem mozna z nim normalnie porozmawiac (mialem okazje)podsumowujac nie najwazniejsza jest technika i wyksztalcenie akademickie a dusza i zrozumienie muzyki, w samej polsce mamy wielu muzykow takich jak przybielski, jagiello (dr), smyk, olter (niezyjacy bebniaz milosci) a co dopiero mowic o stanach
18/02/2007 o 01:02 #13447mactrCzłonekWitam!
Jeśli chodzi o wykształcenie akademickie, to nikt się tutaj nie upiera, że jest ono wyznacznikiem dobrego muzykowania – pojawiło się ono w dyskusji, ponieważ zaczęliśmy gadać o zapleczu edukacyjnym w Polsce.
Chyba nie masz racji pisząc, że ludzie po akademii grają podobnie, bo za dużo myślą o technice a za mało o muzie. Akademia nic do tego nie ma, a umiejętności nigdy za wiele. Pragnę Cię powiadomić, że jak najlepsza technika nigdy nie zaszkodzi, bo poprzez nią możesz powiedzieć więcej i więcej na instrumencie, no i przecież chodzi też o to, żeby ograniczenia własnego organizmu + fizyka jak najmniej przeszkadzały w robieniu muzyki.
Dalej, co tu do tego wszystkiego mają muzycy wymienieni przez Ciebie? Zmieniasz ciągle wątki, wplatasz nazwiska…
U klasyka po paru taktach słychać sztuczność w jazzie? Co to w ogóle za myślenie? Co to ma do rzeczy jaką akademię skończył? Jest coś takiego, jak sztuczność w muzyce w ogóle? Owszem, można grać z większym lub mniejszym smakiem, mniej lub bardziej stylowo lub po prostu umieć albo nie umieć grać. Ale nie wiem o co biega z tą sztucznością…
Znajomość harmonii to absolutna podstawa improwizacji (nikt jednak nie twierdzi, że do grania jazzu niezbędna jest akademia).
Co z tego, że zagrasz trzy piękne „strojące” nuty, jeśli nie wiesz, skąd wynika to, że one się podobają. Zresztą, dobrze jest umieć zagrać serie 30 (odpowiednich!) nutek. W razie potrzeby możesz tę ilość zredukować – gorzej jeśli umiesz tylko 3, a potrzebujesz przypadkiem więcej.
I znowu muszę Cię zmartwić – telewizja jest wyznacznikiem umiejętności i jakości (choć oczywiście nie musi być celem muzyka). Widziałeś kiedyś w telewizji słabych (jeśli chodzi o umiejętności, warsztat) muzyków? Cały czas oczywiście mówimy o sidemanach, członkach orkiestr itd., a nie o pop pseudo-gwiazdach jednego sezonu i ich często tragicznych bandach, które ratuje tylko ściana dźwięku z kilkunastu tysięcy wat na stronę. Jeśli mówisz o tych drugich, to trochę nie zrozumiałeś, o czym tu gadamy. Powtarzam: mówimy tutaj o sytuacji muzyków zawodowych, a nie o kondycji pop-rynku w Polsce. To w ogóle niepokrewne zagadnienie.
No i wiadomo, że muzycy sesyjni nie muszą być jakimiś indywidualnościami artystycznymi itd. – ale chyba nikt nie powie, że to słabi muzycy. To zazwyczaj najbardziej sprawni technicznie i stylistycznie elastyczni muzycy, którzy włożyli kupę roboty w swój rozwój.
Po co w ogóle wkładać Coltrane’a i resztę do jednej michy z rynkiem muzyków zawodowych w Polsce? To się w ogóle w żadnym miejscu nie „styka” (ale to już inna bajka).
Jeszcze raz: my tu nie gadamy o niczyich gustach i o „muzykach” z gazetki „Bravo”. Gadamy o konkretnej sytuacji na naszym rynku.
Trochę się pokręciłem, ale późno już… 🙂Pozdrawiam!
19/02/2007 o 21:02 #13448mar1112CzłonekPanowie my tu gadu gadu a to miało być forum S.Sołdrzyńskiego ,
więc proponuje uspokoić atmosfere i dać odpowiedzieć wyżej wymienionemu, bo jakby nie było z niejednego pieca jadł chleb 😎22/03/2007 o 00:03 #13423mactrCzłonekWitam!
Oto zadane już wcześniej, pytanie :):
Jak mocno wpłynęła na Pańską grę edukacja na „Jazzie” w Katowicach? Uściślam – jak dużo z tego, czego dowiedział się Pan od Wojtasika (i innych wykładowców) odcisnęło się na Pańskiej grze i myśleniu o muzie w ogóle. Co z nauczonych tam rzeczy doprowadziło do to, że gra Pan, jak gra :).
Wśród niektórych panuje pogląd, że Jazz i Rozrywka na AM Katowice wypuszcza świetnych dętych jazzmanów, osobowości itd., ale nie wystarczająco dobrych „rzemieślników” (w znaczeniu pozytywnym) – tymczasem do Pana techniki (góry, szybkości, „rozmiaru” brzmienia) raczej nie można się przyczepić :). Co lub kto za tym stoi? Prof.:) Wojtasik, własne metody, a może po prostu talent? 🙂I tak przy okazji, ale szczerze:): jak ocenia Pan szanse młodych trębaczy po w/w wydziale (a niech będzie – nawet po innych wydziałach) na zaistnienie w telewizorku, w rolach sidemanów, itd. (pomijam umiejętności „marketingowe”, kontakty). Chyba nie jest za dobrze z poziomem, skoro jest Pan na rynku od dłuższego czasu prawie osamotniony… :). To może krócej :): ilu spotkał Pan trębaczy, którzy mogliby spokojnie Pana wspomóc na lead trumpet w najbardziej wymagających aranżach, np. u Kukli? Brzmi to może trochę pretensjonalnie i prowokacyjnie, ale stoi za tym tylko ciekawość :).
I tu (cholera, się rozpisałem) rodzi się ostatnie:) pytanie: jak Pan ocenia poziom jazzowej i rozrywkowej trąbki w Polandzie? Czy nie mamy przypadkiem zbyt mizernego zaplecza dla kształcenia w tym kierunku?
Przepraszam, że aż tyle do czytania i to jeszcze durnych, filozoficznych pytań, ale takie ogólne sprawy to tytułem wstępu chyba mogą być :).
Pozdrawiam i dzięki!
-
AutorWpisy
- Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.



