- Ten temat ma 16 odpowiedzi, 12 głosów, a ostatnio został zaktualizowany 16 lat, 6 miesięcy temu przez zgred_16.
-
AutorWpisy
-
29/12/2006 o 13:12 #3968RoberthCzłonek
Mysle ze ja…:D
a tak na powaznie to muzyka to nie zawody wiec nie okreslam nikogo jako najlepszego natomiast moi nominowani to Pan: Wojtasik , Gryn, Cecocho…Natomiast co do jazzu to moim idealem jest moj tata… Ktore wiele z zycia poswiewcił na jazz w Polsce jak i na Swiecie 🙂 Chwała mu za to29/12/2006 o 19:12 #3969mactrCzłonekWitam!
Czyżby Robert Majewski krył się za ksywką „Roberth”? 🙂 Wszystko się zgadza (łącznie z trąbą), ale poczucie humoru jakoś za duże… 🙂 :).
Pozdrawiam!
29/12/2006 o 20:12 #3971KalafCzłonekCo do klasyki to mozna sie spierac ale najlepszym trebaczem „rozrywkowym” jest dla mnie Sebastian Sołdrzyński. Miałem okazję grac z nim kilka razy w Poznaniu i mowie Wam ze byly to super fajne chwile w mojej trabkowej karierze:) Oprocz tego ze jest swietnym muzykiem jest takze super czlowiekiem…
29/12/2006 o 20:12 #3970RoberthCzłoneknie no co Ty:) bez przesady… dlaczego tak sadzisz ? 😆
29/12/2006 o 20:12 #3973AdamUczestnikMiałem przyjemność grania joba po Robercie Majewskim, który nota bene grał z Ewą Bem jako gwiazda wieczoru.
Facet grał takim soundem że zastanawiałem się czy jest sens wyciągania trąbki… Takiej ciepłej barwy już dawno nie słyszałem live.A tak jeśli chodzi o najlepszego trębacza w Polsce to … hmm … jest ktoś taki ??
Chyba nie ma mistrza w 100% spełnionego w każdym aspekcie gry. Chyba że się mylę.29/12/2006 o 20:12 #3972mar1112CzłonekS.Sołdrzyński bardzo dobry trębacz, masz racje a czy ktoś słyszał o Michale Pradeli – gość połyka wszystkich rozrywkowców w Polsce – oczywiście z calym szacunkiem dla nich.
29/12/2006 o 21:12 #3974mactrCzłonekWitam!
Rzeczywiście, dźwięk Majewskiego jest osłabiający :). Nie wiem, czy się zgodzicie, ale wg mnie brzmi on tak, jak brzmi, bo pograł trochę klasyki w życiu (skończył chyba AM w Wawie).
Na dodatek jego gra jest cholernie „zdyscyplinowana”, co też mi się akurat podoba. To pewnie zasługa godzin powtarzania i odgrywania „klasycznych” wzorców 🙂 (klasycy mnie zabiją:). Pewnego rodzaju dyscypliny i powtarzalności (w dobrym znaczeniu) może nauczyć tylko klasyka 🙂 (jazzmani też mnie chyba nie oszczędzą:). Generalnie, odbiegając od tematu, klasycy często są nudni, ale niezmanierowani w żaden sposób i bardzo dokładni. Jazzmani natomiast są twórczy i „muzyczni”, ale brak im często „narzędzia” żeby zagrać kilka razy tak samo, w nic nie spudłować itd. Nie wiem, czy tak jest, ale pewnie niektórzy też są podobnego zdania. Najlepiej wypośrodkować, ale chyba się to nikomu nie udało – Wynton jest trochę jazzowo za „suchy”, a Sandoval klasykę zamordował pierwszym pasażem Hummla :).Pozdrawiam!
30/12/2006 o 16:12 #3975KalafCzłonekO Pradeli slyszalem tylko tyle ze kiedys chyba gral u Stachurskiego… jezeli sie nie myle… na zywo nie mialem okazji 🙂
-
AutorWpisy
- Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.




