wasze wpadki

Viewing 8 posts - 41 through 48 (of 55 total)
  • Autor
    Wpisy
  • #10849
    filip
    Członek

    Tak 😀 „finale: było takie „grande” że instrument nie wytrzymał napięcia i się rozjechał 😀

    Przy tej okazji przypomniała mi się inna moja wielka wpadka. Było to jakieś półtora roku temu tuż przed występem z orkiestrą na jakimś nadaniu sztandaru szkole. Wtedy grałem jeszcze na leciwym Weltklangu (pokój jego duszy) i kiedy się rozgrywałem nagle puściły luty trzymające czarę, która zaraz dramatycznie upadła na podłogę z dźwiękiem godnym upadającego nocnika a mi został puzon bez roztrąbu i fajny mosiężny megafon (nawet została przy nim rączka 😎 ). O dziwo bez czary puzon jeszcze grał, tylko dźwięk miał taki śmieszny i nie stroił 😆 Pobiegłem więc bo było niedaleko do mojej szkoły i pożyczyłem starego dobrego Polmuza po którym nawet czołg mógłby przejechać i nic by mu się nie stało 😉

    #10850
    barteq_bm
    Członek

    Kiedyś występowaliśmy z kwartetem na małym popisie sekcji instrumentów dętych blaszanych. Była to chyba połowa maja, piękana słoneczna pogoda. Koncert odbywał się na powietzu (nie ma to jak świetna akustyka :D). Ku naszemu wielkiemu zdziwieniu zaszczyciała nas spora grupa słuchaczy. Zaprezentowaliśmy kilka utworów. Jednym z nich był jakiś wydawałoby się banalny „wynalazek” z epoki renesansu, który zaczeliśmy ćwiczyć dwa dni prezed występem. Nie pamiętam już nawet dokładnego tytułu i kompozytora. Grałem pierwszą trąbkę. Nie miałem tam nic trudnego do zagrania kiedy nagle zawiał wiatr jedną ręką musiałem łapać nuty nie przestjąc grać. Zgubiłem się i nie wiedziałem. w którym miejscu utworu jesteśmy. Wszystko się przesunęło chyba o takt i słyszałem, że nic się nie klei. Dobrze, że koledzy zorientowali się w porę co się dzieje i nagle w środku utowru zagrałem charakterystyczne zakończenie i wszyscy pewnie zagraliśmy ostatni dźwięk. Z pewnością większość nie zorientowała się nawet, że coś nam nie wyszło, ale byłem zły na siebie, że zawiodłem w takim na pozór prostym utworze.
    Najważniejsze jednak to razem zacząć i razem skończyć ;):P
    Później już były lżejsze utowry, które podobały się publiczności. Po koncercie zdążyliśmy jeszcze udzielić wywiadu do lokalnej gazety więc chyba nie wypadliśmy najgorzej :P:D.

    #10851
    morfeusz
    Członek

    Mysle i mysle ale nie przypominam sobie…aaaa..nie…byla taka jedna…
    chodzilo o to ze po prostu poniosly mnie emocje i nie majac co robic przed egzaminem z hornu—jeszcze w Ist.—wziacem sobie sale i zaczalem grac…grac…grac…grac…grac…
    az mnie wywolali do egzamu…
    Wyszedlem … dmuchnalem… i wysiadlem…nie moglem zagrac nic…no oczywiscie nic z nalezytym pozadkiem…
    ale sie nie dziwie…po 2 godzinach cisniecia w sali…
    hehehe to byla nauczka… 😎

    #10852
    tofik
    Członek

    no to pora na mnie…to było zaraz na początku mojej nauki…mój nauczyciel postanowił wystawić mnie na popis kolęd :), Miałem fajową trąbkę B&S tylko to do strojenia słabo chodziło więc wziąłem dosię aby to wyczyścić i wypadało to czymś także przesmarować (tu zaczyna się śmieszne) więc wziąłem wazelinę kosmetyczną i smaruję…rurka piknie chodzi…z oporem ale piknie…na koncercie tłumy łacznie z 80 osobowym chórem na końcu sali…nie muszę mówić jaki wpływ na temperaturę, w bądź co bądź małej sali, ma taka ilość osób, oraz co się dzieje z wazeliną przy wyższej temperaturze… więc do rzeczy. Gram sobie z fortepianem jakąś kolędę, chyba „Anioł pasterzom mówił” i nagle słyszę jak kurde mój dźwięk i to co gram zaczyna coraz bardziej przypominać zwalniającą płytę gramofonową…okazało się że tłum tak podgrzał wazelinkę w rurce, że ta wyjechała sobie i zawisła ostatecznie na dolnej rurce :).

    To największa wpadka..pominąłem wszystkie dotyczące grania solo bez kondycji, grania w garniturze w adidasach i inne ego typu historie :).

    Edit:

    Przypomniała mi się jeszcze jedna…jak przed wyjazdem do Danii na koncerty postanowiłem umyć sobie swoje 2 ustniki…nie muszę chyba pisać co było jak otworzyłem futerał w Danii 🙂

    #10806
    klonpiotr
    Członek

    wasze wpadki ,tzn. jaka była wasza największa wpadka w graniu na instrumencie?
    Ja kilka lat temu ,ok 3 ,grałem jeszcze na 2 kor. podczas grania przy wreczeniu sztandaru wpadłem.Graliśmy marsz powitalny i tam jest zerwanie jak zawsze.Jednak ja z kolegą byliśmy jeszcze niedoświadczenie i troche przedłużyliśmy.Troche kapelmistrzowi cisnienie podskoczyło.Na szczęście nie zagralismy głośno.Oczywiscie po powrocie otrzymaliśmy karę.Każdy miał do wyczyszczenia po tubie.Trochę juz sie naczyszcilismy,ale teraz są polakierowane to młodzi sie nie wyrobią 😀
    pozdro

    #10853
    eliasztp
    Participant

    To był mój debiut w orkiestrze dętej podczas grania w marszu na Dzień Strażaka. Idziemy jak to w orkiestrze raz dwa raz dwa, lewa lewa. Nagle na ulicy jest zakręt. Orkiestra skręca, a ja prosto, a bylem w pierwszym rzędzie.

    #10854
    zgred_16
    Członek

    Grałem koncert w Zespole Regionalnym zaczyliśmy grac potem przychodzi następny kawałek a ja wyskoczyłem z czymś innym wszyscy staneli koleżanka na skrzypach ruszyla i poszlo ale był wstyd cały czerwony cała sala ludzi… 🙁

    #10855
    Adasss
    Participant

    Ja moze jakiej wielkie wpadki nie mialem ale slyszalem o kolesiu ktory mial grac solo, przed caala orkiestra. Jago koledzy kilk sekund przed koncertem podmienili mu tloki. Chlopak chcial juz grac a tu nic. Jestem ciekaw jak sie wtedy czul. 😀

Viewing 8 posts - 41 through 48 (of 55 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.

Uwaga: Przeglądając stronę akceptujesz naszą Politykę Prywatności BRASSerwis.pl 2001 - 2023 Wszystkie prawa zastrzeżone.

lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?