O trąbkowej sytuacji w Polandzie…

This topic has 24 odpowiedzi, 9 głosów, and was last updated 13 years, 6 months temu by coolman.

  • Autor
    Wpisy
  • #13426
     coolman
    Participant

    Witaj,
    W zasadzie odpowiedzi na Twoje pytania są zawarte w samych pytaniach
    Ale żeby był komplet to dorzucę kilka swoich spostrzeżeń na poruszone tematy
    Wydział Jazzu w Katowicach to najlepsza rzecz jaka mogła mi się przydarzyć 🙂 Po zdaniu egzaminów przez kilka miesięcy nie mogłem uwierzyć , że będę tam studiował a jak już uwierzyłem to byłem pewien , że to najważniejszy okres w mojej muzycznej edukacji…..i tak było. Ta uczelnia uczy szacunku do muzyki i muzyków oraz pokory do muzyki. Uczy również poznawać muzykę i największych muzyków. Wszyscy , którzy tam studiowali to jedna rodzina.:) to wspaniała uczelnia i polecam ją wszystkim.
    Piotr Wojtasik nauczył mnie jak nad sobą pracować , żeby móc się nieustannie rozwijać.Jest to, moim zdaniem, najlepszy pedagog w Polsce jeżeli chodzi o trąbkę Jazzową.:)
    Trudno mieć pretensje do absolwentów tej uczelni – że nie są dobrymi rzemieślnikami – skoro przez 5 lat pedagodzy tej uczelni uczą ich jak nie być rzemiślnikem a jak być jazzmanem 🙂 A przyczyny małych niedociągnięć warsztatowych ( które zdarzają się rzadko ) są rekompensowane przez wspaniałą muzykalność trębaczy –absolwentów Piotra Wojtasika- ich umiejętności improwizacyjne itd. To w końcu szkoła Jazzowa i zarówno jej Profesorowie jak i absolwenci to zdecydowanie czołówka polskiej muzyki jazzowej i rozrywkowej.
    Jeżeli chodzi o mnie – ja uwielbiam Lead Trumpet i w tym kierunku się specjalizuję. Granie Lead jest trochę innym zagadnieniem niż granie jazz solo. Nie można mieć wszystkiego więc zazwyczaj tak jest , że Lead trumpet są mniej aktywni w kwestii solo jazz trumpet a solo jazz trumpet mniej udzielają się jako Lead Trumpet. Reasumując – Piotra Wojtasik od lat robi wspaniałą pracę wypuszczając co roku swoich absolwentów:)
    Co do zaistnienia w TV. Nie uważam tego za wielkie osiągnięcie. Liczy się to jak grasz a nie gdzie grasz:) Owszem zdarza się , że występuję w TV ale to nie był mój cel 🙂 moim celem było i jest jak najlepsze granie na trąbce 🙂 czasami się udaje i nie zawsze jest to telewizja.
    I nie ma żadnych „kontaktów”. Nie da się opakować słabego muzyka w ładne pudełko i komuś go wcisnąć…. 🙂 albo gra albo nie bardzo….to po prostu słychać … więc jak gra to jest zatrudniany przez różne zespoły itd. Jak się sprawdza to dalej gra a jak nie to jest wymieniany …………tak już jest.:)
    Spotykam dobrych trębaczy , nie jestem sam i nie uważam się niezastąpionego:):):) W Kukla Band wspomaga mnie Andrzej Biskupski, a może ja go wspomagam? - wymieniamy się i wspieramy 🙂
    Uważam , że z kształceniem trębaczy nie jest źle.Wiem , że jest kilku świetnych trębaczy klasycznych, którzy wykładają na uczelniach no i jest Piotr Wojtasik dla Jazzmanów.
    Mylę , że wystarczy tylko dobrze to wykorzystać i będzie OK.

    #13427
     mactr
    Członek

    Witam!

    Wielkie dzięki za odpowiedź, ale pociągnijmy temat dalej:). Uczepie się już tego poziomu kształcenia :).

    Czy nie jest czasem tak, że rzeczywiście jednak praktycznie nie istnieje u nas odpowiednia baza szkoląca trębaczy (choćby do rozrywki)? Jest tylko Piotr Wojtasik i… długo, długo nic. Może troszkę przesadzam, no ale: zawsze kiedy np. mówi się o polskich jazzowych „saksistach” (także pedagogach) to możemy wymieniać w nieskończoność, to samo z pianerami, bębniarzami nawet (no, już słabiej). Ale kiedy sobie pomyślimy: „trąbka jazzowa w Polsce?” – wychodzi na to, że jest tylko Wojtasik (no i niemniej wspaniały Robert Majewski dla mniej wtajemniczonych).
    Kiedy myślimy o trębaczach-sidemanach, to wychodzi nam… Sebastian Sołdrzyński (to oczywiście nie jest zarzut:)).
    Kiedyś usłyszałem nawet opinie od pewnego zawodowego puzonisty, że „u nas nie uczy się nowoczesnego rozrywkowego grania na trąbie (powiedzmy lead trumpet)”.
    Dziwne… ale coś w tym jest. Fakt, że Polska w porównaniu do USA to maleństwo, ale i tak wręcz chyba jest u nas deficyt trębaczy grających szybko, wysoko, efektownie, itd. Akademie klasyczne chyba nie są w stanie wypełnić tej luki (to chyba trochę inne granie :).
    Cholera mamy wielu specjalistów, np. na bębnach: Dąbrówkę, Konrada, Lutego, na basie: Żaczka, Kubiszyna, Pilicha, Soykę, na gitarkach: Królika, Napióra, niesamowitego jazzowego Śmietanę (inna kategoria :)), a na trąbie…. Sebastiana Sołdrzyńskiego i jeszcze Sołdrzyńskiego, no i… Sołdrzyńskiego :). Może to trochę brzmi jak jakiś horror, ale to takie odczucia tylko 🙂 – ktoś ma podobne? 🙂

    Kurde, a może trąba to jakiś nie za bardzo popularny instrument u nas?!?! 🙂 🙂

    Fakt, jest pewnie u nas paru cholernie dobrych snajperów, szybkich, mających „przyj…” (sorki za określenie:)), ale ich umiejętności pewnie w dużym stopniu wynikają z przypadku i własnej pracy, a nie z systematycznej edukacji u kogoś, kto potrafi szkolić w tym kierunku.

    Kurde, ja ciągle o górze, szybkości, wielkim dźwięku… to takie „niemuzyczne”, hehe…

    Może się czepiam za bardzo tematu (i to jeszcze z pozycji laika – koszmar dla udzielającego odpowiedzi:)), ale zawsze mnie to wszystko ciekawiło, a jak mam okazję poznać opinię zawodowca, to czemu nie:)?

    Pozdrawiam i z góry dzięki za odpowiedź!

    A tak już nawiasem, prowokacyjnie:) pytając: czy jest ktoś taki u nas w kraju, do kogo mógłby Pan bez obaw pójść (chodzi o prawdziwy autorytet dla Pana) i wziąć lekcje dotyczące np. takiego grania „lead”?
    Może Pan uznać to pytanie za retoryczne :)…

    #13428
     coolman
    Participant

    Myslę, że poczekajmy troszkę na innych forumowiczów i jeżeli oni będą mieli podobne odczucia to zacznę edukować:) skoro jest taki głód w tej materii….. mam z reszta taki plan – warsztaty dla trębaczy. Ćwiczenia , które napisałem są wstępem do dalszej działalności, ale to sprawa przyszłości:)
    Nie wspomniałem wcześniej o Robercie Majewskim ponieważ pytałeś o Piotra Wojtasika i dalej twierdzę , że jest najlepszym pedagogiem, ale skoro juz mówimy o innych nauczycielach jazzoewej trabki to prócz Roberta Majewskiego jest jeszcze Marcin Gawdzis w Elblągu i Bydgoszczy oraz Jurek Skalski w Katowicach. Obaj są absolwentami Piotra Wojtasika 🙂 oraz moimi dobrymi kolegami. więc jest kilka osób które znają się na rzeczy-trzeba próbować. Może wypowiedzą się uczniowie wyżej wymienionych – jeżeli oczywiście zaglądają na brasserwis:)
    Ostatnie pytanie faktycznie jest troche retoryczne, chociaż , to , że ktoś nie gra na co dzień lead trumpet nie znaczy , że się na tym nie zna i z pewnością są muzycy którzy maja coś ciekawego do powiedzenia :)często i chętnie słucham rad i opinii na ten temat.

    #13429
     mar1112
    Członek

    Witam. Nazywam sie Tomasz Wolak.
    Zastanawia mnie jedna rzecz mactr – czy „mieżysz” jakoś trębaczy po występach w telewizji twierdząc że Sebastian Sołdrzyński (z całym szacunkiem dla Pana ) jest najlepszym trębaczem w Polandzie? Moim zdaniem masz bardzo okrojone wiadomości na temat trębaczy z „pierwszej półki” którzy smiało mogą być band liderami. Oczywiście nie twierdze że robisz to złośliwie. Takich trębaczy znam co najmniej dwoch są to Michał Pradela,Łukasz Golec. Jeszcze raz powtarzam to ze dana osoba nie jest widywana w telewizji to nie znaczy ze jest przecietnym muzykiem. Myśle że p. Sebatnian S. się ze mną zgodzi :)Pozdrawiam.

    #13430
     mactr
    Członek

    Witam!

    Tomku, wcale nie „mierzę”:) trębaczy tą miarą. Mówię tylko o moich odczuciach – jakiej płytki nie otworzę, to widzę: trąbka – Sebastian Sołdrzyński, napisy w telewizorze – Sebastian Sołdrzyński. To wszystko oczywiście tylko świadczy o klasie Pana Sebastiana i przecież to nie jego wina, że ma niewielką konkurencję w kraju. To tylko moja refleksja, nikogo nie osądzam, a już na pewno nie przemawia przez mnie złośliwość. Widzisz, sam wymieniłeś tylko dwa nazwiska 🙂 – ja dorzucę jeszcze Tomka Szweckiego z Ork. Woj, z Wrocka, ale to ciągle i tak mało… To troszkę dziwne w kraju, w którym mamy chyba stosunkowo mocno rozwinięty rynek muzyki rozrywkowej – bębniarzy od cholery, saksofonistów, basistów także, a na trąbkach zaledwie paru, których możemy wymienić. Wracając do grania w telewizorze, to nie mam z tym jakiegoś problemu :), ale, fakt faktem, nie grają tam raczej ludzie z przypadku…

    Pogadałbym jeszcze trochę, ale muszę spadać na próbkę :).

    Pozdrawiam!

    Dobrze, że dyskusja się rozwija :).

    #13431
     mar1112
    Członek

    Musimy uściślić czy -paru bo wiecej nie widac w telewizorni, czy paru bo więcej nie znamy?Jakie obecnie mamy zapotrzebowanie na muzykę rozrywkową, chodzi nie tylko o bandy.Ile jest bandów na poziomie Kukli czy Adama Sztaby. W większości z nich grają ci sami muzycy. Ale z drugiej strony co maja robić muzycy po skończeniu np. piatego wydziału, nawet jak wszyscy będa prezentować poziom S.S to dziesięciu ich nie zagra w tych zespołach. Więc jeżdżą po statkach, cyrkach bo nie mają innego wyjścia. Wogóle trzeba się zastanowić jaki sens w dzisiejszych czasach ma studiowanie muzyki (klasyka, jazz) oprócz oczywiście własnej satysfakcji czy „miłosci”, czy nie jest to czasem „produkcja” nadmiarowa. Bo z jednej strony albo jestes geniuszem i grasz w najlepszych orkiestrach w Polsce i nie tylko, albo zostaje ci dla przyjemności uczenie w szkole, granie w filharmonii,w orkiestrze detej, na pogrzebach. Mój znajomy perkusista mówi często ( po akademii muzycznej, grał przez pięć lat w telewizorni z zespołem z czołówki muzyki pop) stary jest sobota ja gram dzisiaj wesele, czego wogóle się nie wstydze, a w moim telefonie komorkowym mam 50 telefonów muzyków po piątym wydziale, po akademii muzycznej, którzy siedzą dzisiaj w domu i modlą się o jakikolwiek telefon z graniem. Bo życie jest brutalne. A tak wogóle to się chyba rozgadałem i poruszyłem za duzo tematów. Pozdrawiam 😀

    #13432
     Radekss
    Członek

    Witam, nazywam sie Radek Kulesza

    Na temat trąbkowej sytuacji w Polsce moj nauczyciel powiedzial mi tak : Czolowych polskich trebaczy, czy to klasycznych czy jazzowych jest w Polsce niewielu. Niewielu w porownaniu z Usa np. – tam takich jak najlepsi w Polsce spotyka sie na codzień na ulicy… Nie umiem przytoczyc cytatu ale ma to mniej wiecej taki sens…

    Uczepie sie tego troche. Czy nie jest faktycznie tak ze w Polsce dobrzy nauczyciele pozostaja w tzw podziemiu. Jest ich za malo zeby pomoc wszystkim. Sa nie wsszedzie, malo dostepni. Nie wyobrazam sobie np lekcji z p. Piotrem WojtasikiemTak po prostu. A powiedzmy sobie ze do Katowic dostaja sie tylko nieliczni. Oczywiscie obecnie mamy jeszcze Wrocław… ale to i tak sa dwa osrodki o wysokim poziomie pedagogicznym w Polsce. Dwa na cala Polske. Lepiej juz jest z trąbka klasyczna w tej materii ale odnosze wrazenie ze to tez nie jest jeszcze to…

    A co do pedagogów to jest np jeszcze Ybigniew Cywojda z Prywatnej Szkoly Jazzu i Muzyki Estradowej (badz rozrywkowej) we Wrocławiu. Jest to sykola II stopnia. Ucyz tam np Artur Lesicki (g), Piotr Baron(ts) i wielu innych znakomitych jazzmenow.

    Chcialbym jeszcze nawiazujac troche do wypowiedzi mar1112 nt. pracy muzykow. Na przykladzie Tomka Szweckiego mozna tutaj zaprezentowac sytuacje pracy dla muzyka na polskim rynku. Moze nie kazdy wie ale Tomek Szwecki jest muzykiem moim i nie tylko moim zdaniem z najwyzszej polki. Jest trebaczem ktoremu prof. Igor Cecocho pozwolil podczaas studiów grac w Big Bandzie Aleksandra Mazura podczas gdy inni trebacze mieli zakaz grania big bandowego…
    Zdazylo mu sie grac mysle nie raz z takimi osobistociami jazzu jak np na Rura Jazz festiwal : Janusz Brych (as), Jerzy Główczewski (as), Robert Kamalski (ts), Adam Wendt (ts), Igor Pietraszewski (bs), Zbigniew Czwojda (tp), Robert Majewski (tp), Tomasz Szwecki (tp), Tomasz Kasiukiewicz (tb), Łukasz Perek (tb), Dariusz Plichta (tb), Marcin Lutrosiński (p), Miłosz Rutkowski (vib), Adam Skrzypek (b), Zbigniew Lewandowski (dr)

    To juz chyba o czyms swiadczy… Dla kontrastu podalem powyzsze informacje gdyz nie dawno znalazlem ogloszenie w internecie gdzie Tomasz Szwecki reklamuje oprawe muzyczna slubów z udziałem trąbki. Oczywiście nie mowie wcale ze to jakas ujma. Ale czy np p. Sebastianowi zdarza sie grac na slubach ?? Nie wiem czy wystarczajaco wyjasnilem o co mi chodzi… Mam nadzieje ze tak. Dodam ze jestem laikiem stad moze blednie wnioskuje.

    pozdrawiam:)

    #13433
     mactr
    Członek

    Witam!

    Odnosząc się do przygnębiającej refleksji Tomka – masz niestety 100% racji. Sam znam kilku muzyków z najwyższej półki, którzy muszą ratować się statkami, cyrkiem. Oczywiście, nie ma w tym absolutnie nic uwłaczającego, ale jednak to na pewno nie jest to, o czym marzy każdy początkujący student AM.
    Jeśli chodzi o nadprodukcję muzyków, to trudno powiedzieć – w sumie rynek powinien wchłonąć wszystkich (jest dużo bandów, nawet amatorskich, w których można coś zarobić). Problem jest może w tym, że często już na akademiach muzycy za mocno ukierunkowują się na jakiś rodzaj muzy, a później się okazuje, że dla absolwenta rozrywki nie ma big-bandu, a klasyk na miejsce w filharmonii będzie musiał czekać 10 lat. Niektórzy sobie nawet kombinują, że po akademii klasycznej będą grać barok, a tu dupa – jest miejsce w bandzie na wyjazd na rewię. I co wtedy? Poradzisz sobie albo nie poradzisz…
    Może po prostu kształcić muzyków bardziej wszechstronnie? Gdyby każdy klasyk poznał w czasie akademii dostał podstawy np. improwizacji jazzowej to już jako absolwent nie musiałby tyrać na weselichach, ale pograć 2 razy w tygodniu w klubie (kasa też żadna :)). A może gdyby każdy jazzman w czasie edukacji postudiował trochę klasyki, to później załapałby się gdzieś do jakiegoś składu kameralnego, czy nawet jakiejś orkiestry symfonicznej (ciężko to sobie wyobrazić :))
    Oczywiście możemy sobie tylko pogadać :), ale może to też jakiś sposób.

    Odnosząc się do wypowiedzi Radekssa – dobrzy nauczyciele raczej nie pozostają w podziemiu. Chyba ich po prostu nie ma (albo jest bardzo niewielu).
    Jeśli chodzi o Tomka Szweckiego, to też zdziwiłem się kiedyś widząc to ogłoszenie, ale teraz już powoli dochodzi do mnie, że u nas to norma. W Polsce po prostu nikt jeszcze nie dojrzał do tego, by najlepsi mogli żyć i grać na najlepszym poziomie. U nas jest ciągle chyba „trzeci świat” pod tym względem – jeśli nie masz dwóch w miarę dobrych etatów (np. w szkole i w orkiestrze) to nie żyjesz. Ciężko utrzymać się z samego grania. A jak ktoś jeszcze myśli o rodzinie itd. – zapomnij… A w ogóle już granie, tylko i wyłącznie, czegoś, co się autentycznie chce grać jest chyba u nas niemożliwe.

    Trochę odchodzimy momentami od tematu, ale to dobrze – przynajmniej dyskusja się buja :).

    Pozdrawiam!

Viewing 8 posts - 1 through 8 (of 25 total)

You must be logged in to reply to this topic.

Uwaga: Przeglądając stronę akceptujesz naszą Politykę Prywatności BRASSerwis.pl 2001 - 2017 Wszystkie prawa zastrzeżone.

lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?