Nagłaśnianie trąby

This topic has 13 odpowiedzi, 4 głosy, and was last updated 13 years, 3 months temu by Jazzik.

  • Autor
    Wpisy
  • #6985
     Adam
    Participant

    Hej Maćku!

    Nie znam się na tym zupełnie 🙁

    Na chwilkę obecną nie mam własnego mikrofonu, i używam głównie sprzętu zapewnionego przez organizatora. Jeśli ten sprzęt jest „taki sobie” to pożyczam od saxofonisty klipska AKG.
    On nie zabardzo lubi grać do tego mikrofonu a mi to nie przeszkadza.

    Choć od jakiegoś czasu zastanawiam się nad zakupem takiej konfiguracji:
    – klips (tylko jaka końcówka XLR czy jakiś mini jack – w ST5 jest tylko wejście na mini jack-a)
    – efekt (coś w stylu ST-5 Yamahy)
    – zestaw bezprzewodowy do mikrofonu (i jeśli takowy istnieje to dobrze by było aby miał też drugi kanał na odsłuch) (czyli nadajnik i odbiornik w jednym (all in one) :-D)
    – no i słuchawki do odsłuchu

    Czy takie coś uda się zmajstrować jeszcze nie wiem, pomysł wydaje się dość realny ale koszta mogą być przytłaczające.

    Nie wiem czy w czymkolwiek pomogłem, z własnego wątłego doświadczenia wiem że granie nawet na super sprzęcie nic nie da.
    Głównym problemem jest ekipa, która stoi za konsoletą… Widziałem wielu „gałczyńskich”, którzy ustawiali zespołom jazz-owym proporcje kapeli hard-rockowej. Jest sporo osób które nie mają pojęcia jak nagłaśniać i jakie dać proporcje… co gorsza grając z takimi osbami nie ma co myśleć o odsłuchach… a słyszenie się jest dość istotne.
    Zdarzają się też imprezy gdzie na zespół masz 2 tory odsłuchów a zespół liczy 7-8 osób … 😆
    Dla mnie odsłuchy to sprawa podstawowa, reszta to już tylko kwestia dobrych chęci i umiejętności tzw. „panów od gałek”.

    #6986
     mactr
    Członek

    Witam!

    Nooo, Adamie… trochę się znasz :).

    Nie widziałem tego ST-5 wcześniej, ale sprawdziłem – fajna rzecz – kurde, tylko wejście na jack, dziwna sprawa…
    Set bezprzewodowy też ciekawa sprawa, ale jak kupować to tylko wysokiej klasy, np. Shure (tylko to gdzieś wychodzi koło 2000 PLN:))
    A jeśli chodzi o efekty (takie już pokręcone) to kilka źródeł poleca „pedały” gitarowe – podobno nieźle to brzmi z dęciakami.

    No, odsłuch to podstawa – na szczęście, wspólnie z kolegami produkujemy niewielki kocioł akustyczny na scence (taki skład), a jeśli chodzi o monitorowanie brzmienia to dysponujemy porządnymi dwiema (przynajmniej) skrzyniami na podłodze :).
    Nie myślałem o odsłuchu do ucha – można by w zasadzie w to zainwestować (pewnie na początek dziwnie się z tym gra).

    Akustycy do podła rasa 🙂 – zwłaszcza, kiedy nie jesteś jakąś gwiazdą, jak Budka Surfera :). Wiedzą, że nie zrobisz im smrodu w tej ich branży to olewają dobre nagłośnienie ciebie i kolegów :).

    Na szczęście my dysponujemy własnym odpowiednim sprzętem i koncepcja na kolejne grania jest taka: sami sobie ustawiamy na naszym mikserku i kamerce brzmienie, poziomy itd., wszystko to razem leci w ich linię, a Pan Gała dostaje tylko jeden sygnał i dzięki temu może zrobić sobie tylko głośniej-ciszej cały zespół, hehe. To pewnie wbrew jakimś tam zasadom realizacji dźwięku, ale niech spadają :).
    A, jak już powiedziałem, odsłuchy mamy swoje i dzięki wyżej opisanej metodzie bawimy się nimi po swojemu :).

    Dzięki za odzew!

    Pozdrawiam!

    #6987
     DrC4
    Członek

    mactr,
    nie mogę zgodzić się z opinią, że akustycy to podła rasa. Ich po prostu u nas nie ma. Są tylko dyletanci i goście od rozwijania i wtykania kabli !
    DrC4

    #6988
     Adam
    Participant

    Znam jednego akustyka/realizatora dźwięku, który jest mistrzem swej profesji.
    Robi to naprawdę świetnie, zna się, słyszy i wie o co chodzi.

    Marcin Iszora – jeśli kiedykolwiek spotkacie na swojej drodze tego Pana to sama przyjemność współpracować z nim. Świetny człowiek, a jeśli chodzi o nagłaśnianie koncertów – no to bajka.

    #6989
     mactr
    Członek

    Witam!

    Ja tylko żartowałem z tą „podłą rasą” – ale wiadomo, jak jest :).
    A tak serio, jest w Polsce wielu zawodowców w tej dziedzinie, bo gdyby nie oni, to kilka fajnych koncertów, na których byłem nie byłoby tak udanych. Naturalnie ci najlepsi fachowcy pracują pewnie przy dużych, komercyjnych wydarzeniach, jako obsługa „gwiazd” itd.
    Jednak w swoim żywocie amatorskiego muzykanta także spotkałem 2,3 panów, którzy znali się na rzeczy, i co najważniejsze, byli pozytywnie nastawieni do swojej roboty. Nie były to pewnie jakieś znane nazwiska w tej branży, ale podejście do grających rekompensowało brak jakichś ich umiejętności, sprzętu itd.

    Więc lepiej tak kategorycznie nie oceniać tych fachowców. Zresztą, gdyby nie oni, to w zasadzie nie odbyłby się żaden koncert.

    A na koniec oklepany i średnio śmieszny (ale jaki prawdziwy:)) dowcip:

    „Spotyka ślepy zając ślepego węża.
    Wąż oplata go, maca i mówi:
    – Masz futerko, uszy i mokry ciepły nosek – jesteś zającem!
    – Zgadza się – odpowiada zając.
    Wąż zachęca:
    – A zgadnij, kim ja jestem.
    – Hmmm… jesteś zimny, oślizly i nie masz uszu… jesteś akustykiem!!!”

    Pozdrawiam!

    #6990
     DrC4
    Członek

    mactr,
    ja też miłem przyjemność pracować z PANEM akustykiem, raz.
    Akustyk to artysta, jak każdy inny artysta. Musi mieć wiedzę i poczucie estetyki.
    Ostatnio nagrywałem dla TV… wizję i fonię „Live”. Ustawiono mikrofony na wysokości kolan. Uprzejmie zasugerowałem:
    może wyżej !? Odpowiedź: źle bedzie wyglądało w „obrazku”.
    Faktycznie mikrofonów nie było w „obrazku”. Foni w „obrazku” też nie było !
    Czasami wydaje mi się, że głównym kryterium rekrutacji na tzw. akustyka jest możliwość udźwigniecia kolumny.
    Pozdrawiam wszystkich prawdziwych Artystów Akustyków.
    DrC4

    #6991
     Jazzik
    Członek

    Dorzucę swoje 5 gr. Zazwyczaj używam mikrofonu na statywie Shure SM57 (chyba że w klubie w którym gram jest coś lepszego), czyli standadowy sprzęt przyzwoitej jakości, nie rujnujący budżetu. W miejscach gdzie „akustyk” to soba której umiejętnosci nie wychodzą znacznie poza poprawne podłączenie kabli między mikrofon, a mikser wpinam equalizer Pro-eq Fishman’a. Poza tym, kiedy potrzebuje „koscielnego” pogłosu i chcę pobawiś się brzmieniem używam jeszcze multiefektu Fostex’a w którym kręcę sobie gałkami podczas grania. Coraz bardziej choruję na mikrofon z klipsem i wiele dobrego słyszałem na AKG, ale na razie nie było okazji czegoś takiego wypróbować.

    #6992
     mactr
    Członek

    Witam!

    Dzięki za info, Jazzik – muszę przyznać, że zaopatrzyłeś się w całkiem fajny sprzęcik :).
    Ciekawe bardzo jest to „pudełeczko” od Fishmana, jednak cholernie drogie, jak na taką małą rzecz :).

    Po zaopatrzeniu się w mikrofon (klips od AKG) kombinuję nad pre-ampem, ale w gruncie rzeczy, myślę sobie, po co przedwzmacniacz jak można dorzucić parę złotych i zainwestować w coś takiego:

    http://lemanski.com.pl/go/_info/?id=4&sess_id=acb63bbbeea0fb049138cbf2b3261534

    Co o tym myślisz? Z wielu źródeł wiem, że to porządna rzecz i daje dużo możliwości – wpinam się tym maleństwem w główny bandowy mikser, tam, na swoim kanale daje (prawie) „wszystko na zero”, sygnał na połowę mocy i jestem w zasadzie barwowo i „natężeniowo” niezależny od humorów kolegów :). Oczywiście nie chodzi też o to, żeby sobie w czasie grania grzebać czy kombinować za dużo, ale pod „osobisty” mikser łatwiej wpinać inne bajery bez szkody dla reszty bandu. No i chyba można by użyć go jako odsłuchu – przez słuchawki (chociaż nie jestem pewien). Doradź coś :).

    Dzięki i pozdrawiam!

Viewing 8 posts - 1 through 8 (of 14 total)

You must be logged in to reply to this topic.

Uwaga: Przeglądając stronę akceptujesz naszą Politykę Prywatności BRASSerwis.pl 2001 - 2017 Wszystkie prawa zastrzeżone.

lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?