Kondycja

Viewing 8 posts - 9 through 16 (of 31 total)
  • Autor
    Wpisy
  • #4151
    dr.marcin1
    Członek

    Witam.Ja osobiście polecam ćwiczenie wszystkiego piano.Mocniej dmuchnąć potrafi każdy,ale utrzymać stabilny dźwięk non press w dynamice piano nie jest łatwo.Zawsze jak nie mam grania ćwiczę właśnie w ten sposób i to mi daje kondycję nieskończoną(przynajmniej tak mi się wydaje).Gorąco polecam wszystkim trębaczom.Co ciekawe ćwicząc w ten sposób mam o wiele lepiej brzmiący dźwięk no i potężniejszy(forte nie sprawia żadnego problemu).A muszę przyznać że kiedyś miałem takie same problemy jak większość trębaczy,mało tego:45 minut grania non stop to był problem nie do przejścia.Pozdrawiam wszystkich kogo tylko mogę.

    #4152
    Student
    Członek

    Witacie

    Znakomity temat. Sądzę, iż będzie to jeden z najczęsciej odwiedzanych i komentowanych tematow na forum

    Moje spostrzezenia są takie. Jak każdy, mam ten sam problem. Dla mnie osobiscie kondycja to coś wiecej niż tylko wytrzymałość. Swoboda poruszania się w całej skali instrumentu, swoista lekkosc gry, brak wyciętego kółka od ustnika na środku ust 😀 oraz swobodny brzmiacy ton przez dowolny okres ćwiczenia. To wszystko w moim rozumieniu jest KONDYCJĄ trebacza. Wydaje mi się także, iż kondycja to pewien SKUTEK, który ma miejsce jeśli w/w elementy nie sprawiaja nam trudności.
    Jak wszyscy na pewno dobrze wiecie, trąbka to instrument w którym całą robote wykonują za nas mięsnie. Bardzo ładnie i klarownie wytłumaczył to Carmine Caruso w swoim MCFB.

    Mam nadzieję, że zgodzicie się ze mną iż takie stwierdzenia jak „im wiecej bedziesz grał tym bedziesz miał wiekszą kondycje”, „ćwicz przynajmniej 8 godzin dzinnie” , ” dużo graj” itd można wsadzić między bajki.

    Kondycja to proces długofalowy. Jedyne co warto zapamiętać to to , ze kondycja nie powstaje z powodu godzin ćwiczenia. Powstaje na skutek PRAWIDŁOWEGO i tylko prawidłowego ćwiczenia a wiec JAKOŚĆ. ILOŚĆ w tym wypadku NIE ma nic do rzeczy. Trzeba pamiętać o tym także, aby się nie przemęczać. TO nie znaczy, zeby grać jak najmniej. Mięsień rośnie nie wtedy kiedy się go trenuje tylko wtedy kiedy odpoczywa. Łatwo sobie wywnioskować i pewnie już to zauważyliśćie, żę przemęczenie mięsnia warg zbyt częste niespowoduje przyrostu kondycji i wytrzymałości! . Wręcz przeciwnie może powodować także surczenie się mięsnia oraz stopniowy spadek jego wytrzymałosci!.
    Tyle teori. Najtruniejsze w praktyce jest umieć obserwować swój organizm i wpore przestać grać. Czasami są takie dni, że gra nam się bardzo dobrze i wtedy….gramy aż padniemy 🙂 Potem dziwimy się, żę przez kolejne 2,3 dni gra nam się fatalnie.
    Bardzo fajnie Adam napisał o higienie pracy. To naprawde jest bardzo wazne ale niestety niezawsze możliwe do przestrzegania. Ale coś za coś… chcemy budować kondycje stopniowo w oparciu o solidny fundament? musimy mieć ten rygor higieny pracy. Jeśli forsujemy usta…..no coż, nie spodziewajmy się efektów. Natury oraz mięśni nie da się oszukać. Jeśli coś bardzo się zmęczy, potrzbuje także dłuższego czasu na odpoczynek.
    Z mojego skromnego i cały czas pogłebianego doświadczenia wiem, że dla mnie dzień przerwy np: w niedziele bardzo mi pomaga. Każdego dnia staram się ćwiczyć w 3 seriach, każda po ok. 40 minut. Mnie to pomaga.

    Ciekaw jestem kolejnych opini kolego trębaczy. Też z chęcią się czegoś naucze.

    #4154
    dr.marcin1
    Członek

    odp. do student.Właśnie bardzo mądrze i elokwentnie napisane.Ja drogi studencie doszedłem do tego,co się nazywa kondycją:swoboda,lekkość gry,brak wyciętego kółka itd.właśnie ćwicząc piano i pianissimo.to co gubi każdego trębacza to właśnie brak cierpliwości do ćwiczeń piano.Każdy chce pokazać jak jego instument pięknie brzmi,zbyt szybko chcemy sprawdzać czy już jest ta kondycja i brzmienie i to jest największy błąd.Poza tym każdego trębacza bardzo kusi to żeby sobie zagrzmieć na trąbce,a to jest największy błąd.Kiedy mamy występ to jest oczywiste że używamy całego wachlarza dynamiki,artykulacji itp.ale kiedy ćwiczymy to nigdy ale to nigdy nie powinniśmy grzmieć na naszych rurkach.Tylko dzięki graniu piano jest możliwe do osiągnięcia to o czym pisałeś.Pozdrawiam.

    #4153
    trebacz
    Członek

    Mactr napisał : ,, – nie trzymać instrumentu przy gębie w czasie pauz”

    Dlaczego ??

    #4156
    De-eR
    Członek

    Hallo:) Mactr 🙂 nie ma limitów i uważam, że nawet gdyby były to Admin by ich nie uwzględnił bo mądrze piszesz!!! Co tu dużo pisać masz racje z tym 3maniem ustnikach przy ustach gdy nie trzeba, czy też gdy jest parenaście taktów pauzy to trąba już w gotowości. Po co się spinać niepotrzebnie?? 🙂 Dużo spokoju Koleżanki i Koledzy 🙂
    Aha jeszcze jedna kwestia. Napisaliście, iż piano pomaga Wam zdobyć kondycję. Zgadzam się oczywiście. Jak mówi jedna wielka szanowana przeze mnie osobowość z kręgu dyrygentów: KLASĘ DĘCISTY POZNAJE SIĘ PO TY, JAKIE MA PIANO!!!
    Dlatego zupełnie dla info chcę napisać o takim przypadku, gdzie chłopak ćwiczył pianka i nagle gdy przychodziło forte pękały mu usta w miejscach gdzie nie przylega ustnik, ostatecznie powodowały zaciśnięcie ku mojemu zdziwieniu. Hmmm… Dziwne rzeczy 🙂 Ale myślę, że warto wspomnieć o takim przypadku jeśli chodzi o sprawy budowania kondycji w oparciu o piano. Myślę, że warto tez poświęcić kilka minut dla pogrania forte (oczywiście: no press i bez forsowania dźwięku).
    Piszcie bo jestem ciekaw Waszych opinii i przemyśleń jeśli chodzi o kondycję 🙂
    Ahoy:)

    #4155
    mactr
    Członek

    Witam!

    Do Trębacza.

    Można odpowiedzieć tak: po co trzymać instrument przy wargach bez potrzeby?:)

    1. Jeśli trzymasz ustnik na wargach nie pozwalasz im w pełni się zrelaksować (oczywiście nie chodzi o pauzy ćwierćnutowe, półnutowe :)).
    2. Całkowicie bez sensu jest już trzymanie warg „w ustniku” w pozycji do zadęcia, zwłaszcza kiedy mamy np 8 taktów wolnych w largo 🙂 (a niektórzy tak mają).
    3. Ok, jeśli już nawet nie ustnik nie ma żadnego kontaktu z wargami, ale trąbą jest ciągle podniesiona w gotowości to to także jest niepotrzebne, bowiem trzymanie trąby w górze zawsze męczy ramię (nawet u największego pakera:)), a to wytwarza zbędne napięcia (nawiązując go guru bezwysiłkowego grania – Prof. Stolarczyka:)). Po co powodować wysiłek? Zwłaszcza wtedy, kiedy nie ma muzyki?.

    Ostatnio próbuję pozbywać się trąby z rąk kiedy mam wolne w nutkach. Nie przebiera się bez potrzeby tłokami, nie wylewa się śluzu po 10 razy. Przychodzi moment gry, strzał! i trąba znowu na stojak czy na kolanka.

    Cholera, niby mało istotny temat a już musiałem pierdyknąć ze 20 linii tekstu :). Panie Adminie, limituj mi Pan miejsce na posta! 🙂

    Pozdrawiam!

    #4157
    Student
    Członek

    Drogi Dr.Marcinie1

    Dziękuję Ci za miłe słowa dotyczące mojego postu!

    Sam zauważyłem, iż granie pianno daje bardzo wiele. Przedewszystkim skupia bardzo dobrze wargi co jest przeciez niezbedne w produkcji pieknego tonu, soczystego oraz swobodnej góry. Ja także nie jestem zwolennikiem grania forte i ćwiczenia forte. Oczywiśćie cieżko się powstrzymać czasami ale sam wiem, iż ćwiczenie forte, może więcej popsuć niż pomóc.
    Zgadzam się, z Tobą Marcinie, iż ćwiczenie pianno powoduje niesamowite wręcz otwarcie tonu własnie wtedy kiedy trzeba zagrać forte podczas utworu czy w orkiestrze.
    Najtruniejsze jest w tym mieć cierpliowść bo jednak ….diabeł kusi aby troszke dmuchnąć, zobaczyc i usłyszeć czy już jest dobry ton czy nie 🙂 niemniej……mało tego, granie piano dużo bardziej wzmacnia mordke i mięsnie ust niż forte. Moim zdaniem forte ma raczej ma efekt druzgoczący dla mięśni.

    Czy zastanawialiscie się czasami dlaczego, wybitni trębacze orkiestrowi grająć jakieś piekielne fragemnty orkiestrowe gdzie jest dużo forte wytrzymują bez problemów większość owych partii i nadal są prawie „wypoczęci”? Ponieważ oni nigdy tak naprawdę nie grają prawdziwego fffff! To jest raczej ogromny rezonans ich tonu, nasycenie które już w dynamice lekkiego forte brzmi jakby grało je chór trąbek a nie jedna trąbka.

    #4158
    barteq_bm
    Członek

    Studencie, bardzo mądre i prawdziwe jest stwierdzenie kończące twój post. Masz rację, tacy trębacze nie grają ffff tylko mają „szeroki” dźwięk i jest dobrze słyszalny. Pomaga osiągnąć ten efekt gra piano, ale wtedy oczywiście należy pamiętać żeby się nie zatykać, bo wtedy nie przyniesie to oczekiwanego efektu.
    Jeśli chodzi o wspomnianą przeze mnie nawet tygodniową przerwę to bardzo często może ona pomóc. Nie jest to jakiś strasznie długi okres czasu gdzie możemy zapomnieć jak grać ładnym dźwiękiem, dobrą artykulacji itp. Bo to tylko jest w naszej głowie a ona przecież nie zapomni jak kierować naszymi płucami, przeponą wargami żeby grać tak jak chcemy, a przez ten czas na prawdę nie stracimy naszej muzykalności, słuchu i wyobraźni muzycznej co jest podstawą do osiągania coraz wyższego poziomu gry. Taki tydzień przerwy a później 2 dni spokojnego grania może nam dać wiele więcej niż 10 dni ćwiczenia po 3 godz. Przez przerwę wystarczy się poważnie zastanowić co jest przyczyną braku tzw przez nas KONDYCJI, znaleźć pomysł na poprawę błędów i z ochotą do pracy bierzemy się do pracy a na pewno pomoże.
    I bardzo mądre jest stwierdzenie, że kondycja to wszystko razem – jakość dźwięku, artykulacja, intonacja i czy przychodzi nam to z żądaną przez nas lekkością. To nie tylko wytrzymałość mięśni naszych ust i twarzy ale przede wszystkim umiejętność efektywnego wykorzystania tego przez nasz mózg 😉
    Bardzo filozoficzne stwierdzenie.
    Pozdrawiam i życzę wszystkim jak najlepszych i najszybszych efektów w grze.
    Specjalne podziękowania dla Tych, którzy przeczytali ten post do końca 🙂
    pozdrawiam,
    Bartek

Viewing 8 posts - 9 through 16 (of 31 total)
  • You must be logged in to reply to this topic.

Uwaga: Przeglądając stronę akceptujesz naszą Politykę Prywatności BRASSerwis.pl 2001 - 2017 Wszystkie prawa zastrzeżone.

lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?