Re: trema

#3419
mactr
Członek

Witam!

Na własnym przykładzie mogę powiedzieć: głeboki, swobodny, dobrze „ustawiony” oddech + 120% opanowanie materiału = 0 tremy (co oczywiście nie znaczy, że ja się nie tremuje, świetnie oddycham, gram na 100%, itp. – po prostu trzeba mieć ciagle TĄ świadomość).

1. Tak naprawdę wszystko sprowadza się do oddychania. Właściwa cyrkulacja i ciśnienie powietrza naprawdę eliminują masę problemów, jak np. zasychanie w gębie (sam się kiedyś meczyłem na egzaminach z tym „tfa, tfa..”, zamiast „da, da…”) – jeśli nawet poczujesz w trakcie gry małą piaskownicę w gębofonie to odpowiednio silny i stały strumień powietrza i tak przebiję się przez, na pozór, niedrgającę i spierzchnięte wargi. Ciągłę odpowiednie ciśnienie ponadto świetnie wspomaga pracę języka (patrz: III część szkoły Sandovala – co on tam wyrabia pojedynczym staccatem i to wcale nie jest zasługa ultraszybkiego jęzora). A już oczywiste jest, że głębooooka wentylacja w czasie
gry ogólnie rozluźnia, a przez to odstresowuje. I zawsze oddychaj
„pełną piersią” (oczywiście nie tak, żeby unosiły Ci się ramiona) – ogólnie cały czas musisz czuć, że masz podparcie (nie przepony!, ale strumienia powietrza).

2. Ogólna trzęsawica i telepanie to zwykły strach (muzycy w przeciwieństwie do innych śmiertelników, znają te objawy bardzo dobrze). Po prostu, jeżeli zdajemy sobie sprawę, że nie umiemy choćby pół taktu ze swojej 10-stronnicowej partii, to nie ma co liczyć na bezstresowe granie. Mój nauczyciel mawia :): „Żeby zagrać na 100% przed ludźmi, to w czterech ścianach musisz grać na 120%” (w sumie oczywista i znana prawda, ale bardzo obrazowa i warta przypomnienia).
Tutaj ogromną rolę odgrywa podświadomość, którą – jeśli nie mamy 120% pewności opanowania materiału, a jutro występ – trzeba zwyczajnie wyrolować. Chodzi o to, żeby nie dopuszczać do siebie myśli, że czegoś nie umiemy. Ciągle trzeba mieć świadomość, że wszystko mamy wielokrotnie przegrane, nie myśleć o niedopracowanych miejscach (nie ćwiczyć ich na chama na godzinę przed koncertem), pamiętać o tym, żeby cały czas po prostu dmuchać i robić muzykę z tego co już umiemy (jak nie wyjdzie technicznie, to chociaż muzycznie :))

Tak, tak – ten ostatni akapit też wydaje mi się trochę naciągany, ale w kryzysowych sytuacjach trzeba się łapać wszystkich sposobów 😀

Pozdrawiam!

Uwaga: Przeglądając stronę akceptujesz naszą Politykę Prywatności BRASSerwis.pl 2001 - 2017 Wszystkie prawa zastrzeżone.

lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?