Rozgrywanie

Niektórzy w ogóle nie muszą się rozgrywać podczas gdy inni potrzebują długotrwałego rozegrania. Osobiście zwykłem rozgrywać się każdego dnia, ale potem przez dziesięć lat swojej kariery czułem, jakbym już nigdy więcej tego nie potrzebował. Teraz znów zacząłem odczuwać potrzebę rozgrywania. Zawsze myślałem , że wiem, jaka była różnica. Zaraz po tym jak wprowadziłem do grania swoją pierwszą korekturę zmieniłem też bardzo wiele innych rzeczy w swoim graniu. Tak czy inaczej nowa potrzeba rozgrywania się nie wprowadza żadnych zmian, które mogę sobie uświadomić. Nie znam żadnych różnic pomiędzy moim graniem teraz a graniem wówczas, gdy się nie rozgrywałem. Jedyną prawdziwą różnicą jest to, że gram teraz lepiej i nie sądzę, żeby mógł to być powód sam w sobie dla tego, bym potrzebował się rozgrywać. Zatem jedyną prawdziwą radą, jaką mógłbym dać komukolwiek jest, aby czynił to, co jest dla niego najlepsze. Muszą robić to, co uczyni ich najlepszymi podczas występu. A najlepszym sposobem, by tego dokonać jest zachowanie otwartości umysłu na nowe pomysły i próbować wielu rzeczy, by w końcu znaleźć to, co działa. Rozgrywanie -Moja definicja Sądzę jednak, że powienienem także nadmienić, co rozumiem pod pojęciem „Rozgrywanie”. Dla mnie istnieje olbrzymia różnica pomiędzy rozgrywaniem się a dziennymi podstawowymi powinnościami. Zawsze wykonywałem swoje dzienne „podstawy” i nie rozpatruję tego jako część rozgrywania – nigdy nawet nie myślałem, że moje „podstawy” mogą włączać do siebie rozgrywanie. Nie, dla mnie rozgrywanie jest tym, co się robi, aby fizycznie być w stanie grać. Niektórzy ludzie sięgają po swoje waltornie nawet po kilku dniach przerwy i grają tak samo przekonująco bez rozgrywania jak i z rozgrywaniem. Dla takich muzyków rozgrywanie nie miałoby sensu. Byłoby to tylko stratą czasu. Inni jednak artyści potrzebują zawsze trochę czasu na rozegranie. Gdy potrzebuję rozgrywać się, bardzo mi pomaga wykonywanie GRUPY I-ej z mojej książki „Dzienna rutyna”. To mi wystarcza, by wyciosać z siebie to, co najlepsze, więc mogę ćwiczyć lub grać na występach. A najlepsze w tym jest, że zagranie GRUPY I-ej nie zabiera więcej niż siedem bądź dziesięć minut. Niektórzy potrzebują jednak bardzo długiego rozgrywania zanim zagrają jakąś prawdziwą muzykę. Słyszałem o takich, którzy na rozegranie się przed występem bądź przesłuchaniem POTRZEBUJĄ dwie godziny dziennie. Naturalnie jest jedno pytanie -czy oni naprawdę mówią o rozgrywaniu się czy korzystają z dziennych rutyn fizycznych podstaw. Po zapytaniu kilku z niech odkryłem, że niektórzy z nich naprawdę sięgają do dziennych podstaw, nie do prawdziwego rozgrywania. Tak czy inaczej utrzymywałem kontakt mail?owy z niektórymi z nich, którzy mówili, że nie są gotowi na dobry występ bez swoich dwóch godzin rozgrywki. Oni naprawdę muszą mieć dwie godziny rozgrywania. Jako nauczyciel postarałbym się skłonić swoich uczniów, by zawierzyli pewnej poważnej alternatywie, czyli do dwóch godzin rozgrywania się. W swojej kompetencji jako nauczyciel skłoniłbym do dwóch godzin rozgrywania, by nie być niepożądanym. Jakkolwiek, poza nauczaniem nigdy nie mówiłbym nikomu, że to, co robi jest złe, zwłaszcza, jeśli jest to dobre dla niego samego. I o to w tym wszystkim chodzi. Każdy sam i w ramach własnych potrzeb musi podjąć decyzję gdy przychodzi czas na rozgrywanie się.

Eddie Lewis

Oryginalny tytuł artykułu: „Warming up”
Źródło: www.eddielewis.com
Tłumaczenie: Monika Kostrzewa
Artykuł publikowany za wiedzą i zgodą autora.
Kopiowanie tekstu lub jego części zabronione.

Więcej na temat: Eddie Lewis, rozgrywanie, warm up

Polub nas na Facebooku

Uwaga: Przeglądając stronę akceptujesz naszą Politykę Prywatności BRASSerwis.pl 2001 - 2017 Wszystkie prawa zastrzeżone.

lub

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?